Bait-zone - we create, you catch > artykuły > Anatomia nęcenia cz.2 – Nęcenie dywanowe

Anatomia nęcenia cz.2 – Nęcenie dywanowe

Data publikacji: 13 marca 2013, autor:

Nęcenie dywanowe

Postawiliśmy sobie szereg pytań pomocniczych w celu doboru odpowiedniej taktyki nęcenia, a więc czas na analizę i poprzez eliminację wybór sposoby wabienia ryb w obszar naszego łowiska.

Czym jest nęcenie dywanowe. Jak sama nazwa wskazuje jest to tworzenie dużej powierzchni, a  w naszym konkretnym przypadku będzie to nic innego jak tylko wsypanie do wody „dużej” porcji zanęty w celu utworzenia „dywanu” pokarmu na dnie, który zwabi ryby w obszar naszego łowiska. W tym szczególnym podejściu do tematu nęcenia, możemy użyć różnorakich składników opierając się głownie na ziarnach, granulatach, pelletach czy też kulkach – wybór dowolny. Kiedy stosować takie właśnie podejście i kiedy jest ono skuteczne? I tu musimy cofnąć się do listy pytań do przeanalizowania będzie ona bardzo pomocna.

Składniki zanęty do tworzenia dywanu zanętowego

Nęcenie dywanowe stosujemy głownie:

  • gdy łowimy na wodzie o znacznej powierzchni – powiedzmy od 10 ha w wzwyż
  • gdy populacja karpi małych jest znaczna lub gdy występują w łowisku inne gatunki ryb,
  • gdy woda ma już odpowiednią temperaturę – pow. 16 stopni Celsjusza,
  • gdy łowimy dłużej niż dobę lub dwie,
  • gdy łowisko nie było nęcone wcześniej a chcemy wywołać swoisty szum w wodzie który zainteresuje     i zwabi karpie,
  • gdy ryby nie płoszą się widokiem dużej porcji zanęty na dnie,
  • gdy chcemy stworzyć atrakcyjne miejsce połowu dla ryb a nie łowimy w tzw. hot spot
  • czasem na zawodach
  • gdy polujemy na amury- dywan kukurydzy na dnie osłodzonej z dodatkiem owocowego aromatu
  • gdy mało jest pokarmu naturalnego w wodzie

Polując na amury dywan z kukurydzy to dobra taktyka, choć nie zawszę i wszędzie

Jak widać poprzez odpowiedź na poszczególne pytania które zadaliśmy sobie wcześniej i eliminację odpowiednich kwestii wybraliśmy dany sposób nęcenia i jesteśmy jeden krok bliżej sukcesu nad wodą – czyli upragnionych kilkunastu kilogramów żywej wagi na macie.

Mamy wybraną taktykę możemy ruszać nad wodę. Pamiętajmy, iż ten sposób nęcenia wiąże się z wyborem odpowiedniego stanowiska i koniecznością raczej posiadania środka pływającego, który bardzo nam ułatwi położenie równomierne kilku – kilkunastu a czasem i kilkudziesięciu kilogramów zanęty. No właśnie, dużo zanęty to znaczy ile kilogram, dziesięć kilo? Na każdej wodzie i w danym momencie dużo będzie oznaczało inną wartość. Dobierając porcję jednorazową zanęty musimy zastanowić się (będę nudny z cofaniem się do pytań ale są one pomocne) i rozważyć kilka kwestii. Podstawą jest odpowiedź na jedno pytanie- czy ryby poradzą sobie z daną ilością serwowanego przez nas pokarmu. Nie możemy dopuścić do sytuacji, że nasze smakołyki zalegają na dnie i ulegają zepsuciu! A więc jak trafić w złoty środek? Pierwsza podstawowa rzecz – rybostan łowiska – czy naszą zanętę zjedzą tylko karpie czy do korytka jest kolejka leszczy, krąpi, karasi. Jeśli w czasie zasiadek częstym przyłowem są inne gatunki białej ryby to przy założeniu, że temperatura wody przekracza ok.16-18 stopni możemy zacząć od porcji zanęty łącznie 10- 15 kilogramów mieszanki ziaren, granulatów, kulek. Powinniśmy przy tym uwzględnić populację samych karpi ale jeśli odnotujemy brani i aktywność białej ryby czy też już samych karpi możemy zawsze w dowolnym momencie donęcić. Niektórzy pomyślą co to jest 10 kg – 15 kg, dla jednych niewiele dla innych już ogrom. Jeśli polujemy na amury na średnie wielkości wodzie to faktycznie ilość zanęty należałoby podwoić jak nie zwiększyć nawet trzykrotnie. Jednak w przypadku połowu karpia uważam, iż jest to dosyć optymalna porcja papu na początek łowienia przy nęceniu niewielkiego obszaru np. górki podwodnej czy też blatu. Zanęty z wody nie „wyjmiemy” dosypać zawsze możemy – dlatego właśnie warto postępować zgodnie zawsze z reguła zawsze lepiej mniej niż za dużo.

Zanęta w wodzie czekamy na branie

Jak zanęcać. Najprościej ustawić marker na środku miejsca które chcemy obłowić i wysypać zanętę w jego pobliżu, czy to w kształcie kwadratu czy też koliście wokół postawionego znacznika, ukośnie, w kwadracie, pełna dowolność. Można też postawić dwa markery i usypać ścieżkę – chodniczek- prowadzący od jednego do drugiego markera. Sam osobiście zastanowiłbym się bardziej nad miejscem ulokowania zestawów wśród tak dużej porcji pokarmu na dnie. Na początku nęcenia karpie raczej nie wpłyną w środek nęconego pola lecz będą trzymać się z boku podpływając co raz sprawdzając co się dzieje i czy pokarm na dnie jest „jadalny”. Dobry rozwiązaniem będzie wtedy postawienie zestawów na obrzeżach „dywanu” lub nawet kilka metrów obok nęciska, ze strony z której spodziewamy się karpi. Która to będzie strona – nie ma pewników aczkolwiek prawdopodobnie będzie to strona gdzie występuje niedaleko roślinność podwodna, zaczepy, znaczny spadek dna, dołek lub też od strony w którą przesuwają się prądy podwodne które niosą zapach zanęty wysypanej na dnie. Gdy już karpiom zasmakuje nasza zanęta jeden z zestawów warto postawić w polu nęcenia lecz nie w samym środku, tam przeważnie małe ryby żerują najbardziej intensywnie co irytuje większe sztuki. Ale gdy mamy duże ryby w łowisku centrum nęcenia czasem może zaskoczyć odjazdem cielaka.

Jako pierwsze w „dywan” wchodzą małe miśki

Donęcanie jest bardzo ważne w przypadku tej taktyki zwłaszcza do momentu gdy wpłyną karpie, dlatego bacznie obserwujmy wodę, wszelką aktywność białej ryby ale także ruchy markera. Stosując marker rurowy bardzo dużym atutem tego wynalazku jest możliwość obserwacji części znacznika która znajduje się nad powierzchnią wody. Wystarczy lornetka i wszystko wiadomo. Lekkie, delikatne drgania markera oznaczają, iż w łowisku mamy drobne ryby takie jak leszcze, płocie, pojedyncze mocniejsze drgania, wychylenia markera oznaczają już obecność większych leszczy ale częściej niewielkich karpi – głównie zarybieniówek. Duże ryby zdecydowanie omijają marker i zdradzają się bardziej pokazując grzbiet na powierzchni wody lub też spławiając się – to lubię najbardziej. A więc gdy widzimy żerowanie białej ryby uzupełniajmy znikającą zanętę by nie zabrakło dla karpi które chcemy przecież łowić. Najprostszym sposobem pilnowania poziomu zanęty jest oczywiście kamera podwodna ale gdyby ktoś jej nie miał, rady powyżej…

Gdy już doczekamy się brań karpi w zależności od budżetu jakim dysponujemy starajmy się przejść na bardziej treściwy pokarm – halibut pellet, kulki  inne grube kąski. Jest to bardziej selektywny pokarm który pozwoli nam się cieszyć braniami dużych karpi, taki właśnie rodzaj pokarmu jest dla nich atrakcyjny i zdecydowanie dłużej przytrzyma je w łowisku i sprawi, że ryby chętnie będą wracały po jeszcze, a to może pomóc nam skusić ślicznego grubasa do brania!

Z czasem pojawią się na „dywaniku” większe karpiki

Taktyka dywanowego nęcenia jest dosyć prosta jak również uniwersalna dlatego często możemy nad wodą spotkać się z widokiem wsypywania wiaderka papu do wody i łowienia na usypanej górce. Jednak przemyślana taktyka, konsekwencja w działaniu, obserwacja żerujących ryb i reagowanie na zachowanie i upodobania ryb pozwoli nam łowić regularnie karpie i to nie tylko te małe.

Efekty konsekwentnego donęcania łowiska

W specyficznych miejscach które są domem ryb – nazywanych z ang. Hot spots – czyli gorące miejscówki duża porcja zanęty może wypłoszyć karpie przebywające w pobliżu, które zareagują ucieczką i będą unikały czegoś nienaturalnego w ich środowisku. Co robić w takich sytuacjach, jaką taktykę wybrać, w jaki sposób i czym nęcić postaram się podpowiedzieć w kolejnej części artykułu już wkrótce.