Bait-zone - we create, you catch > artykuły > Anatomia nęcenia cz.3 – Nęcenie punktowe

Anatomia nęcenia cz.3 – Nęcenie punktowe

Data publikacji: 19 września 2011, autor:

W poprzednich artykułach przerobiliśmy metody nęcenia obfitego które stosuje obecnie wiele osób i które w wielu warunkach się sprawdza. Są jednak sytuację w których duża porcja zanęty która dla ryb jest zupełnie czymś obcym w ich podwodnym świecie po prostu staje się czynnikiem odstraszającym ryby! Kiedy i w jakich sytuacjach zdarza się to najczęściej – postaram się to pokrótce opisać.
Nęcenie punktowe to wyrafinowana taktyka połowu karpi. Osobiście jest to mój ulubiony sposób połowu na wielu wodach i chyba najbardziej skuteczny. Dlaczego tak się dzieje, iż niewielka porcja zanęty która teoretycznie nie powinna interesować karpi okazuje się tak skuteczna? Siła tej taktyki tkwi właśnie w podobieństwie prezentacji zanęty do występowania naturalnego pokarmu ryb w naturze – nie wielkie skupisko wartościowego jedzenia.  Karp napływając na takie miejsce bez oporu pobiera znalezione kulki pellety czy inny rodzaj zanęty. Osobiście uważam, iż kluczem do sukcesu jest zastosowanie wartościowego pokarmu przy tego rodzaju taktyce, nie skusimy przepływającej ryby byle jakim mało wartościowym pokarmem dlatego „odżywcze” kulki i tłusty Pellet Halibutowy czy Krill Pellet to podstawa! A więc w jakich miejscach łowić i czym nęcić?

Punktowa porcja zanęty

Punktowe nęcenie to odpowiednie miejsce i odpowiednia ilość zanęty. Przykładowe miejscówki oraz sposoby ich wyszukiwania opiszę w dalszej części natomiast teraz skupmy się na zanęcie i jej ilości.

2011-09-17 11.28.02

A więc ile trzeba pokarmu wsypać do wody by skutecznie skusić do brania karpia? Odpowiedź nie jest jednoznaczna bo zależy od kilku czynników gównie temperatury wody, miejsca połowu i od pory roku. Osobiście stosuję porcję zanęty zaczynając od garści kulek – ok. 15 sztuk a kończąc na ok. 0,5 kg porcji zanęty składającej się z pelletów o różnej średnicy oraz kulek całych i pokruszonych. Jeśli zauważę żerujące lub spławiające się ryby w danym miejscu staram się posłać tam niewielką porcją (dosłownie garść) pokarmu podanego punktowo w PVA.
W przypadku gdy wytypuję ciekawe miejscówki, które według mnie posiadają potencjał lub są miejscami żerowania okresowego karpi – takie miejsca staram się nęcić troszkę „grubiej” stosując wspomnianą mieszankę pelletów i kulek. Tak różnoraki pokarm w różnych średnicach „pracuje” na dnie przez długi czas – głównie pellety – uwalniając składniki pokarmowe. Jeśli pellety zmiękną po kilku godzinach i zaczną się rozpadać na dnie lub też drobnica zainteresuje się nimi, w miejscówce pozostaną kulki które będą  bardzo atrakcyjnym kąskiem dla przepływającego karpia. Dodatkowa obecność niewielkiej ilości drobnicy skubiącej drobinki pelletu jest czynnikiem, który pozwala nabrać karpiowi pewności do danej miejscówki i odruchowo pobudzi efekt konkurencyjności pokarmowej u ryb.

clip_image002

W przypadku gdy w łowisku jest jednak spora ilość białej ryby – głównie leszcza nie stosuję pelletów. Zawarte w nich mączki rybne i olej rybny niesamowicie działają na żyletki te małe i te duże i ich obecność w łowisku skutecznie może zniechęcić karpie do danej miejscówki. W takich sytuacjach stosuję inną metodę. Kulki – tylko całe – zalewam płynnym pokarmem lub Glugiem (kulka w płynie) co w znaczny sposób zwiększa ich siłę wabienia i po wrzuceniu tak doprawionych boilies na dno do wody uwalniają się rozpuszczalne w wodzie aminokwasy tworząc w danym miejscu chmurę sygnałową dla przepływających ryb – tu leży wartościowy pokarm!

clip_image003

Dodatkowo kulki po zalaniu wspomnianymi zalewami posypuję specjalną zasypką którą niektórzy producenci dodają do opakowania lub posypuje je mączkami rybnymi o wysokiej rozpuszczalności w wodzie (pre-digest, enzymatyczna mączka, mączka ze squida) bądź ekstraktami GLM, wątroba. Otoczka jak się wytwarza po tym zabiegu na kulkach jest niesamowicie atrakcyjna dla ryb, a opadające na dno kulki otoczone kożuszkiem mączek czy też ekstraktów tworzą słup drobinek pokarmu od samej powierzchni wody aż do samego dna.

clip_image004

Dzięki temu prostemu zabiegowi zdecydowanie pomagamy i ułatwiamy w namierzeniu pokarmu jaki podajemy rybom w niewielkiej ilości. Jest to bardzo ważne zwłaszcza w miejscach gdzie tylko spodziewamy się przebywania ryb, a przy użyciu opisanej metody szybciej nakłonimy je do żerowania a tym samym zwiększymy swoją potencjalną szansę na branie w danym miejscu.

Kulki wrzucam wokół zestawu pojedynczo i staram się je umieścić na obszarze ok. 2 m kw. w zależności od tego w jakim miejscu łowię i czy jest to możliwe (np. dziura w zielsku).  Staram się by kulki były oddalone od siebie i nie były wrzucone w jedno miejsce wokół zestawu. Takie umieszczenie „rozproszone” zanęty powoduje ruch ryby co pozwala łatwiej zapiąć karpia.  Jeśli ryba znajdzie skupisko kulek będzie je wsysać nawet po kilka sztuk nie przemieszczając się, nie odrywając się od dna. Jeśli w takiej sytuacji  ryba zassie kulką na włosie w łatwy sposób będzie mogła jej się pozbyć ponieważ nie napnie odpowiednio mocno przyponu i ciężarek nie spowoduje głębszego wbicia haka w pysk ryby. Wrzucając pojedynczo kulki ryby będą zbierały je podpływając co raz do kolejnej kulki. Wymuszony przez nas ruch ryby pozwoli nam łatwiej zapiąć karpia który jest cały czas w ruchu i zbiera kulki z dna, ponieważ każda kolejna kulka do której podpłynie może być kulką na włosie, a ruch ryby spowoduje natychmiastowe wbicie się haka w dolną wargę! O to nam właśnie chodzi!

Miejscówki do punktowego nęcenia
Czy wszystkie miejsca są odpowiednie do nęcenia punktowego? Teoretycznie tak. Niemal w każdym miejscu przez Nas wytypowanym możemy doczekać się brania karpia. Intensywnie pracująca zanęta w prawidłowy sposób spreparowana wcześniej czy później skusi do brania ryby. Jednak osobiście staram się nie tracić czasu nad wodą łowiąc w przypadkowych miejscach. Na czym się więc skupić. Postarajmy się po przybyciu nad wodę najpierw poobserwować powierzchnie czy nie widać spławów czy też znaków żerujących ryb. Jeśli namierzymy wspomniane oznaki aktywności ryb możemy wstępnie zdecydować się na dane miejsca. Możemy też na bazie wizualnej lokalizacji wybrać miejsca na obrzeżach roślinności nawodnej jak i podwodnej to zawsze miejsca obfitujące w pokarm naturalny dające jednocześnie schronienie i poczucie bezpieczeństwa. Kolejnymi ciekawy miejscówkami łatwymi do wypatrzenia są okolice brzegów obfitujące w trzcinę, zwisające nad wodą gałęzie, wszelkiego rodzaje wysepki a szczególnie ich okolice. Wszystkie wyżej wymienione miejsca to bardzo dobre typy do zastosowania nęcenia punktowego.

clip_image005

Jeśli mamy do dyspozycji ponton z dodatkowym wyposażeniem w postaci kamery podwodnej i echosondy nasze poszukiwania możemy oprzeć na wiedzy jaką zdobędziemy opływając obszar wody w okolicy stanowiska z którego będziemy łowić. Na początku opływam powoli obszar na jakim przyjdzie mi łowić sprawdzając ukształtowanie dna głównie przy pomocy echosondy. Analizując rozmieszczenie podwodnych wzniesień i rowów staram się ustalić (oczywiście w teorii) którędy będą przemieszczały się karpi i z której strony jest największa szansa na napłynięcie karpia w wybraną miejscówkę. Karpie będą poruszały się wzdłuż podwodnych stoków, rowów czy też korytarzy podwodnych roślinności. Jeśli namierzymy korytarze wśród roślin to już mamy „ścieżki” które mogą prowadzić do potencjalnych żerowisk karpi – warto dokładnie je sprawdzić. Gdy już określę „trasy wędrówek” przy pomocy kamery staram się odszukać skupiska pokarmu naturalnego – głównie małże i racicznice, czasem raki. Zestawy w pobliżu pokarmu naturalnie występującego w danym łowisku to już połowa sukcesu. Druga połowa to przynęta i jakość zanęty którą chcemy skusić karpia do próbowania kolejnych porcji naszych smakołyków. Szczególnie dobrze w opisanych miejscówkach powyżej sprawdzają się takie kulki jak GLM, squid czy ochotkowe. Dużą doza ekstraktów i mączek predysponuję wymienione kulki do stosowania właśnie w takich typowych Hot Spotach.

clip_image006

Innymi ciekawymi i niemal pewnymi miejscami są skupiska wszelkiej roślinności podwodnej jak i okolice wysp, wysepek, o ile takowe na danej wodzie występują. To doskonałe naturalne przeszkody które duże ryby traktują jako swoją ostoję. W takiej karpiowej mecie jeden zestaw powinien znaleźć się obowiązkowo wręcz. O ile okolice wyspy nie rodzą oporów i są świetnymi miejscami do połowu to łowienie w roślinach to już wyższa szkoła jazdy która przeraża nie jednego łowiącego. Przyznam szczerze, iż moje początki w zmaganiach z zielskiem były trudne, a skuteczny hol… bywał niezmiernie rzadki. Ale liczne brania rekompensowały mi gorycz porażki i skutecznie motywowały mnie do szukania rozwiązań i technik holowania jak i konstrukcji samego zestawu gwarantującej mi sukces w postaci karpia na macie. Nie ma jednej uniwersalnej metody holu w zielsku. Podstawową rzeczą jest ponton lub inny środek pływający w którym możemy wypłynąć po rybę – bez tego nie ma co nawet myśleć o łowieniu w zielsku, szkoda rybich pysków. Tylko z wody po odczepieniu kilku kilogramów „sałaty” jest szansa na podebranie szalejącej ryby. W kwestii zestawu – idealnie sprawdzają się zestawy z wypinanym obciążeniem lub tak skonstruowane by umożliwiały swobodne przesuwanie się ołowiu po żyłce. Uciekający po braniu karp porusza się korytarzami w zielsku, swoistymi zielonymi tunelami w których grzęźnie montowany na stałe ołów. Po zaplątaniu się ciężarka w roślinach karp ma większe możliwości wypięcia się z racji tego, iż zaplątany zestaw może dać „luz” na przyponie który skutecznie wykorzysta nasz przeciwnik po prostu wypinając się. Dobrze sprawdzają się gładkie ciężarki przelotowe tzw. In Linea Leads. Nie klinują się tak bardzo w zielsku jak obciążenie montowane na klipsie przez co nie zbierają tak dużo podwodnej roślinności.

clip_image007

Sama technika holu jest równie ważna co budowa zestawu. Osobiście staram się przytrzymać rybę po braniu, a gdy ruszy delikatnie utrzymuję napięcie żyłki by ryba nie miała zupełnej swobody, a właściwa faza holu odbywa się już ze środka pływającego gdy ustalę pozycje przeciwnika i oswobodzę żyłkę z roślin które zaplączą się w czasie ucieczki ryby.

Idealnymi miejscami na punktowe nęcenie są również okolice twardych zaczepów, zwalonych drzew, zatopionych krzaków. Trudne miejsca ale zawsze pewne! Technika połowu w „kołkach” to już wyższa szkoła jazdy dlatego ten temat w obecnym artykule z racji złożoności pominę.

clip_image008

Nęcenie punktowe to moja ulubiona taktyka na karpie i sprawdza się niemal zawsze i w każdym miejscu. Jest to skuteczna i ekonomiczna metoda (stawiam na jakość a nie ilość podczas nęcenia) połowu dużych ryb. Jeśli chcemy polować na okazy i mamy w sobie wystarczającą ilość cierpliwości i pokory (nie raz będziemy mogli zaobserwować jak zanęta znika a przynęta na włosie pozostaje na dnie jako jedyna) to taktyka punktowego nęcenia jest najlepszym sposobem żeby dobrać się do grubasów z naprawdę długimi wąsami.