Bait-zone - we create, you catch > artykuły > Jesień – szczyt karpiowego sezonu

Jesień – szczyt karpiowego sezonu POLECANY

Data publikacji: 18 listopada 2015, autor:

Jesień – szczyt karpiowego sezonu

 Coraz krótsze dni, zimne a nawet mroźne noce, mgliste poranki, spadające liście z drzew – to wszystko to symptomy szczytu sezonu karpiowego! Wielu się zdziwi i pomyśli, że wkradł się błąd bo to koniec karpiowego szaleństwa ale nie to nie pomyłka. Właśnie nadszedł i trwa sezon na dużego karpia który właśnie teraz na progu zimy szuka intensywnie pokarmu i gromadzi zapasy by przetrwać zimę dlatego nie ma na co czekać tylko ruszać nad wodę!

IMG_2487

Lokalizacja – podstawa sukcesu

Wraz ze spadkiem temperatury wody spada intensywność żerowania jak i sama skłonność ryb do przemierzania większych odległości w celu odnalezienia pokarmu. Dlatego w okresie jesiennym bardzo ważne jest trafne wytypowanie miejsc przebywania karpi lub odnalezienie ich żerowisk. Im mniejsza woda tym prościej jest obłowić i wytypować kilka potencjalnych miejsc nawet bez dłuższej obserwacji łowiska czy też jego znajomości. Małe glinianki, żwirownie to bardzo dobre łowiska jesiennych karpi gdyż możemy dosyć szybko obłowić kilka ciekawych miejsc lub obserwując wodę przenieść się za żerującymi rybami. W przypadku większych obszarowo łowisk nie jest to już takie proste, a obserwacja wody przy krótkim dniu i wszędobylskich ciemnościach staje się już trudnym zadaniem. W przypadku większych obszarowo łowisk staram się po prostu typować miejsca połowu na tzw. „nosa”.  Aby dokonać trafnego wyboru miejscówki musimy dysponować ogólną wiedzą dotyczącą topografii zbiornika, a szczególnie głębokości jakie występują w danych partiach. Im zimniejsza woda tym moje miejscówki staram się typować w pobliżu najgłębszych miejsc występujących na akwenie na jakim łowię.

IMG_2489

W naturalnych zbiornikach pokarm karpia czyli szczeżuja, racicznica, raki wraz ze spadkiem temperatury również przenoszą się w głębsze partie zbiornika gdzie panują jednorodne warunki termiczne i właśnie takich karpiowych stołówek staramy się zawsze szukać. Oczywiście w płytszych miejscach zwłaszcza w których możemy odnaleźć zalegającą, gnijąca roślinność jest również duża szansa na spotkanie żerującego karpia na resztkach pokarmu występującego w roślinności aczkolwiek uważam, iż aby złowić rybę właśnie z takiego miejsca w ciągu dnia musiały by panować sprzyjające warunki atmosferyczne czyli niezbyt silny wiatr + chwile ze słońcem, dlatego osobiście preferuję głębsze miejsca gdzie niemal zawsze i w każdych warunkach pogodowych można spotkać żerującego karpia.

IMG_2557

Czego konkretnego szukać? Jakie miejsca wybrać?! Nie ma jednej konkretnej odpowiedzi aczkolwiek osobiście wybieram miejsca w których spodziewam się żerujących karpi lub miejsc „przepływowych” w których spodziewam się obecności przepływającego karpia którego mogę zainteresować moją zanętą i sprowokować do żerowania. Skupiam się na okolicach wysp o ile takie występując i szukam wszelkiej roślinności podwodnej w której karpie mogą znaleźć jeszcze pokarm naturalny. Mogą to być półki czy blaty o głębokości od 1 – 3 m czy też „języki” łagodnie opadające do „płaskiego dna” gdzie głębokość sięga ok. 5 m. Moją szczególną uwagę skupiam na wszelkich głębokich dołach i rowach którymi o tej porze roku w zimnej wodzie przemieszczają się karpie lub po prostu w nich „stoją”. Wszelkie połacie płaskiego dna np. blat na głębokości 4-5 m w bezpośredniej okolicy 6-7 m dołka lub rowu będzie miejscem gdzie potencjalnie może żerować karp. Łagodne stoki lub okolice podwodnych górek gdzie nieopodal występują opisane powyżej rowy lub dołki to również świetne stołówki dla ryb i miejsca idealne do położenia zestawów. Łowiąc na łagodnie opadających stokach swoje zestawy umieszczam poniżej głębokości 4 m, optymalna głębokość która przyniosła mi najwięcej ryb była w przedziale 5,2 -5,5 m.

IMG_2488

Nie wzrok lecz słuch

O ile obserwacja wody jest najlepszym sposobem lokalizacji karpi w ciepłych miesiącach to jesienią gdy o godzinie 16 jest już naprawdę ciemno metoda ta jest niestety bezużyteczna. Dlatego musimy zmienić trochę nawyki i w tym okresie skupić się na odgłosach dobiegających z wody. Niestety trzeba się poświęcić i wieczorem nasłuchiwać spławów ryb. Dla wielu może to być przesada i czarna magia bo nie da się dokładnie przecież na słuch ustalić gdzie się spławił karp ale też taka dokładność nie jest nam potrzebna.

IMG_6676

W czasie ostatniej mojej listopadowej zasiadki spławy były bardzo donośne i wyraźnie słyszalne, powiem więcej dawno nie słyszałem spławy tak dużych ryb – więc jeśli nie ma wichury czy też deszcz nie tłucze nam o namiot namierzenie ryb po odgłosach dobiegających z wody będzie bardzo proste i szybkie. Czy łowić bezpośrednio w miejscach gdzie ryby wyskakują z wody – to jest bardzo trudne pytanie i nie ma jednoznacznej odpowiedzi, a bynajmniej jej nie znam, natomiast z doświadczenie wiem, iż często karpie spławiają się w okolicy gdzie zamierzają żerować lub gdzie odnalazły pokarm i może to być miejsce oddalone od żerowiska zarówno o dwa metry jak i o 20-30 metrów dlatego im bliżej nas spławiają się ryby tym większa szansa na branie i spotkanie z karpiem.

IMG_6665

Przygotowanie to podstawa

„Przezorny zawsze przygotowany”  brzmi stara karpiowa maksyma i w zimnych porach roku sprawdza się ona zawsze!

Im lepiej się przygotujemy tym mamy większą szanse na spotkanie z dużym karpiem jak również nasza zasiadka sprawi nam więcej przyjemności!  Jesienią przykładam dużą wagę do karpiowej kuchni bo użycie przynęt wysokiej jakości jest kluczowe ale również skupiam się na moim  bezpieczeństwie i  komforcie! Połączeniu oby wyżej wymienionych czynników sprawi, iż zasiadka zakończy się sukcesem, a my cali i zdrowi wrócimy do domu.

IMG_6635

Zacznijmy od pierwszego aspektu czyli kuchni karpiowej. Zimna woda i zbliżająca się zima to sygnał zwłaszcza dla dużych ryb by gromadzić zapasy na zimę bo to ostatnia chwila by najeść się do syta gdyż w wodzie jest coraz mniej pokarmu naturalnego który w tym okresie przemieszcza się w coraz to głębsze partie wody .

IMG_2419

Jesienny miks z wysokiej jakości mączkami i „grubymi” dodatkami

 

Mniejsza ilość pokarmu naturalnego w wodzie nie oznacza, że wystarczy do wody wrzucić byle co a ryby i tak się tym zainteresują. W okresie jesiennym kulki powinny być atrakcyjne dla ryb zawierać odpowiednią ilość białka i tłuszczu (chociaż w tej kwestii moim zdaniem im mniej tym lepiej gdyż nie przekarmimy ryb). Dlatego właśnie teraz szczególnie ważne są składniki wysokiej jakości głównie mączki produkowane w niskich temperaturach z oznaczeniem LT, szczególnie mączka LT94 jak i mączka typu pre-digest która jest doskonale rozpuszczalna nawet w zimnej wodzie powinny stanowić podstawę naszych kulek. Wysoka wartość odżywcza tych produktów jest bardzo atrakcyjna dla ryb więc z racji tego iż nęcimy delikatnie, punktowo warto zainwestować w dobry produkt gdyż nie będziemy potrzebowali dużej ilości kulek jak w cieplejszych porach roku i ich jakość powinna być nienaganna co na pewno przełoży się na ilość brań. Dodatkowo w miksie warto zastosować dodatkowo ekstrakty zwierzęce takie jak GLM czy też mączka/proszek ze squida, mączka rakowa. Są to produkty które posiadają wyrazisty zapach który w zimnej wodzie pozbawionej niemal zapachów jest doskonale wyczuwalny i posiada bardzo silne właściwości wabiące.

IMG_2421

Jajka to podstawa! Naturalny składnik który zapewni nam odpowiednią jakość kulek

Jest jeszcze jeden ważny i ceniony zwłaszcza przez duże ryby składnik kulek – są to wszelkiego rodzają mączki wątrobowe i ekstrakty wątrobowe oraz suszone drożdże. Jeśli chodzi o te dodatki to oprócz ich doskonałego smaku i wartości odżywczych są źródłem witamin z grupy B które są bardzo ważne i pożądane zwłaszcza przez duże karpie gdyż biorą udział w procesach przemiany materii. Więc jeśli komponujemy jesienny miks lub zależy nam na złowieniu dużego karpia to właśnie ww. dodatki powinny obowiązkowo znaleźć się w składzie naszych kulek. Jedna uwaga jeśli chodzi o suszone drożdże – ich jakość jest bardzo ważna i celowo nie używam nazwy „drożdże piwne” czy też „drożdże paszowe” gdyż te produkty są niskiej jakości i nie spełniają moim zdaniem swojej roli zwłaszcza w zimnej wodzie. Dlatego warto zwrócić uwagę na sproszkowane drożdże dostępne w sklepach z karmą dla gołębi gdzie za 15-18 PLN możemy już kupić dobrej jakości drożdże piwne, a ich konsystencja powinna być drobnego proszku podobnego barwą i wyglądem do kawy inki rozpuszczanej. Wątrobowe kulki z dodatkiem soli morskiej, kamiennej, to coś co sprawdzi się w każdych warunkach!

IMG_2424

Dobre wymieszanie i nawilżenie składników miksu to podstawa

Kolejną ważną rzeczą jest stosowanie jaj kurzych przy procesie produkcji kulek proteinowych. W chwili obecnej jest wiele produktów które zastępują jaja w procesie produkcji, chociażby albumina(białko kurzych jaj), całe jaja w proszku, żółtko w proszku, żele serwatkowe, po połączeniu z wodą ww. produktów możliwe jest już dodanie suchych składników miksu i wyrobienie ciasta. Osobiście jestem w tej kwestii konserwatysta i w każdych kulkach jakie przygotowuję pomimo użycia albuminy czy też innych produktów jajecznych stosuję podejście starej szkoły i używam jaj całych kurzych do wyrobienia ciasta co moim zdaniem wpływa znacząco na jakość gotowego produktu. Każdy zgodzi się ze stwierdzeniem, iż nawet proste domowe kulki będą czasami lepsze niż produkt gotowy, firmowy i właśnie użycie kurzych jaj sprawia , iż to stwierdzenie jest prawdziwe i wciąż aktualne gdyż wiele firmowych produktów w obecnych czasach wytwarza się na substytucie jaj i wszelkich ich zamiennikach, a szczególnie przy użyciu wody.

IMG_2426

Ciasto wyrobione – idealna luźna, gruba struktura

Ważne jest również by ciasto powstałe z naszego miksu odpowiednio pracowało w wodzie. W światku karpiowym panuje mylne przekonanie, iż zawartość ziaren drobnych czy też mielonych jest wyznacznikiem tego czy kulka pracuje czy też nie. Jest to nie do końca prawda i sam dodatek ziaren, ptasiego pokarmu na pewno nie sprawi, iż kulki zaczną pracować. Jeśli chcemy uzyskać „pracujące kulki” musimy zastosować składniki które przede wszystkim są rozpuszczalne w wodzie, a więc ekstrakty, mączki typu LT, mączka pre-digest, proteiny mleczne. Dodatkowo stosując do miksu dodatek żółtka w proszku sprawimy, iż kulki będą bardziej miękkie, miałkie a tym samym będą lepiej oddawały aromaty, atraktory i substancje odżywcze do wody. Mając dobrą pracę kulek na uwadze tworząc swój miks należy również unikać nadmiernej ilości tłuszczu – nie stosuję dodatkowej porcji oleju do ciasta prócz tego który znajduje się w mączkach rybnych lub dodaję go tylko w śladowych ilościach i głównie stosuję oleje przeznaczone na zimną wodę (np. olej łososiowy).

IMG_2267

Gotować czy parować? Moim zdaniem parować i to zawsze!

Gdy mamy już wszystko przygotowane, a każdy składnik miksu jest przemyślany i starannie dobrany czas na wybór metody „gotowania” naszych kulek. Odpowiedź jest bardzo prosta – parowanie! Stosując „pracujące” składniki kulek, które są rozpuszczalne w wodzie, absolutnie nie możemy kulek gotować w wodzie lecz musimy je parować by wszystkie cenne składniki pozostały w kulce i nie wypłukały się w procesie gotowania bo nasze kulki ulega wyjałowieniu! Można również z miksu porobić wałki, zawinąć je w folię spożywcza szczelnie i ugotować je w wodzie. Wspomniana ostatnia metoda pozwala uzyskać różne kształty przynęt które wycinamy nożem, dodatkowo tak powstała przynęta doskonale pracuje i uwalnia wszystkie zawarte w niej składniki.

IMG_2429

Gotowe jesienne kulki

Jesienne kulki staram się suszyć jak najkrócej by nie przesuszyć więc doba suszenia jest w zupełności wystarczająca. Następną rzeczą jaką robię to zsypuję kulki do plastikowego pojemnika i zalewam wybranym dipem/płynnym pokarmem aby jeszcze delikatnie dopalić zewnętrznie kulki. Po tym zabiegu kulki są już przygotowane do nęcenia i jedyną rzeczą jaką robię jeśli chcę zwiększyć moc wabienia kulek to „panieruję je” posypując ekstraktami dzięki czemu tworzy się fajna warstwa smużąca w wodzie. Jako ciekawostkę dodam, iż jeśli zależy nam na poprawie pracy a przede wszystkim strawności kulek to gotowe kulki należy przemrozić! Tak dokładnie, właśnie tym prostym sposobem możemy poprawić strawność naszych kulek i myślę, że w tym momencie wielu z was zrozumie dlaczego w UK 90% rynku to kulki mrożone.

IMG_6619

Taktyka nęcenia

Taktyczne łowienie i konsekwencja jest podstawą sukcesu wielu wypraw, natomiast wielu osobom właśnie konsekwencji nad wodą brakuje. O ile w cieplejszych porach roku stosując różne taktyki można złowić ryby gdyż są aktywne i przemierzają nawet sporo odległości żeby odnaleźć interesujące je pokarm to jesienią odpowiednie nęcenie jest bardzo ważne! Trafne dobranie zanęty oraz przynęty może skazać nas na porażkę lub przyczynić się do złowienia jesiennego kabana. Ochładzająca się woda powoduje zmniejszenie ilości pokarmu naturalnego w wodzie ale nie oznacza to że musimy go „uzupełnić” nęcąc dywanowo. Powinniśmy się raczej skupić na wabieniu ryby drobinami pokarmy, płynnymi pokarmami niż karmić je obfitym nęceniem. Dlatego powinniśmy się skupić na drobnych ziarnach – konopia, rzepik, pszenica, słodka kukurydza oraz drobniejszym pellecie o niskiej zawartości tłuszczu. Generalnie im zimniejsza woda tym mniej nęcimy tylko mniej to ile? No właśnie, zawsze powtarzam i jestem wyznawcą zasady lepiej mniej a często! Dlatego stosuję jesienią różne taktyki. Podstawą jest wiedza na temat temperatury wody bo to jest czynnik kluczowy który pozwoli nam „wystartować”. Jeśli woda ma temperaturę powyżej 10 stopni Celsjusza ryby mogą być jeszcze dosyć aktywne i doskonale żerować, dlatego porcja ok. 500 gr mieszanki ziaren z pelletem oraz 500 gram kulek całych i pokruszonych będzie odpowiednią na początek i da nam dosyć szybką odpowiedź czy ryby aktywnie żerują czy też nie. Jeśli szybko doczekamy się brania lub trafi nam się przyłów w postaci leszcza, mniejszego karpia to znak, że ryby są jeszcze dosyć aktywne i możemy zmniejszyć ilość ziaren na rzecz całych kulek by selekcjonować ryby i starać się złowić te większe.

IMG_6679

Kolejną taktyką jaką stosuję to nęcenie dosłownie garścią kulek na zestaw bez żadnych ziaren i pelletów (ewentualnie garstka pelletu przy pierwszym położeniu zestawu). Niby nic szczególnego standard – ale podaję  ok. 6-8 sztuk kulek regularnie co 8 godzin! Czy noc czy dzień co 8 godzin nęcę drobną porcyjką pokarmu. Nie ukrywam, że właśnie ta taktykę na początku jak i końcu jesieni jest niemal zawsze skuteczna!

IMG_2476

Jeśli woda ochładza się i jej temperatura spada poniżej 10 stopni Celsjusza swoją taktykę nęcenia modyfikuję i przechodzę już tylko i wyłącznie na nęcenie punktowe za pomocą PVA lub płynnych pokarmów, dipów podanych w kapsułce PVA. Drobny pellet, kukurydza z puszki która jest najskuteczniejszą zanętą w zimnej wodzie zarówno wiosną jak i zimą (głównie dzięki zawartości cukru, soli mineralnych no i wybornego smaku) to najlepszy wybór właśnie w takich warunkach. Niewielkie porcje podane punktowo z kilkoma kulkami to świetna metoda by skusić do brania ospałe i delikatnie żerujące karpie.

Bezpieczeństwo i komfort – dewiza jesiennego łowienia

O ile bezpieczeństwo zawsze jest sprawą kluczową i priorytetową w każdych warunkach i nie podlega dyskusji o tyle w zimnych porach roku w czasie łowienia dużą wagę przykładam również do komfortu. Karpiowanie ma sprawiać nam przyjemność i radość, siedząc zmarzniętym i przemoczonym nad wodą co najwyżej możemy się przeziębić, zniechęcić, a po za tym zmęczony człowiek myśli tylko o powrocie do domu i jest o wiele mniej kreatywny dlatego wspomniany komfort czasami przekłada się również na naszą skuteczność i wyniki.

IMG_2579

Bezpieczny i stabilny ponton z kamizelką i odpowiednim wyposażeniem ułatwia łowienie.

Wypadnięcie z pontonu do zimnej wody nie jest przyjemne i niestety miałem okazję się o tym przekonać kilka lat temu gdy w czasie październikowej zasiadki tak dokładnie starałem się umieścić zestaw z pontonu, że aż nagle zanurkowałem w lodowatej wodzie. Na szczęście mój wypadek zakończył się szczęśliwie i udało mi się wgramolić na ponton i dopłynąć do brzegu. Niby to banalne i jest mi trochę wstyd ale dopiero tamte wydarzenie uświadomiło mi, iż możliwe jest aby ktoś wypadł z pontonu i że bez kamizelki naprawdę można stracić życie. Dlatego zawsze gdy jestem na pontonie zwłaszcza gdy woda jest zimna a tym samym jeszcze bardziej niebezpieczna, mam ubrany kapok! Dodatkowo nie pływam pontonem w spodniobutach czy też woderach przypiętych do spodni. Już sama odzież na chłodniejsze pory roku którą mamy na sobie to poważne utrudnienie i dodatkowy ciężar który w razie wypadnięcia ze środka pływającego pociągnie nas w dół na same dno, dlatego nie ryzykuję i nie dokładam dodatkowej cegiełki w postaci woderów które nabierając wody są jak ołowie które wciągną nas pod wodę. Życie się ma tylko jedno więc szanujmy je i zwracajmy uwagę na to czym pływamy – solidny ponton  i w czym pływamy!

DSC_0064

Jesień to również okres w którym pojawiają się mgły i to takie mgły które sprawiają, iż nie widać szczytówki naszych wędzisk! Nie będę się rozpisywał czym grozi wypłynięcie po rybę w takich warunkach bo pewnie każdy z nas to przeżył i wie że we mgle bardzo łatwo stracić orientację natomiast bardzo trudno jest trafić do brzegu a zwłaszcza na swoje stanowisko! Inwestując kilka złotych w turystyczny GPS możemy zapomnieć o wyżej opisanych problemach i w każdych warunkach znajdziemy marker który oznaczamy sobie na GPS jak i bez problemu z każdego miejsca na zbiorniku trafimy na nasze stanowisko. Naprawdę pomocne urządzenie które może nawet uratować nam życie i przydaje się nie tylko jesienią!

IMG_2471

Zasiadki październikowe, a w szczególności listopadowe to trudne warunki atmosferyczne z którymi przychodzi nam się zmierzyć, dlatego solidny w miarę duży namiot odpowiednio wyposażony to podstawa każdej udanej zasiadki. Z racji tego, iż deszcz i niska temperatura będzie na porządku dziennym niezbędny będzie nam grzejnik, a duże łózko z dodatkowym materacem i duży śpiwór zapewnią nam spokojny sen. Coraz krótsze dni w których o godzinie 16 panują już egipskie ciemności sprawiają, iż musimy mieć coś co będzie zwalczało nudę i skutecznie umili chwile oczekiwania na branie. Osobiście zabieram ze sobą mały telewizor 10,1 cala który podpinam do akumulatora na którym mogę oglądać kanały telewizyjne (nawet 36 kanałów odbiera) oraz odtwarzać różne filmy z nośników pamięci.

IMG_2472

Dodatkowo zabieram jesienią zwłaszcza gdy pada deszcz i sporo czasu spędzamy w namiocie krzesło nakładane na łóżko. Jest do doskonały wynalazek, nie jest to reklama ani akcja marketingowa, przyznam się nawet , iż śmiałem się trochę z tego tworu i kolejnego wymyślonego gadżetu ale to ustrojstwo jest naprawdę mega wygodne o wiele wygodniejsze nić zwykłe karpiowe fotele podobnej wielkości, dodatkowo pozwala nam zaoszczędzić miejsca w namiocie lub też przyjąć „wygodnie gości”.

IMG_2493

Tradycyjnie wędzone specjały

Oprócz różności karpiowych przynęt zabieram ze sobą „coś dobrego” dla karpiarza. Każdy ma swoje preferencje i ulubione rzeczy, osobiście staram się na zasiadce spróbować czegoś nowego, lokalnego lub po prostu coś zdrowego, mając mnóstwo wolnego czasu warto poświęcić chwilę by również siebie potraktować odpowiednio przygotowanym posiłkiem. Nasz dobry nastrój, pełny brzuch, uczucie ciepła i komfortu wbrew pozorom przekłada się na nasze wyniki w łowieniu gdyż będąc wypoczętym jesteśmy o wiele bardziej aktywni, skłonni do wysiłki i kreatywnego analitycznego myślenia. Dlatego dbajmy również o swój komfort i wygodę bo to również ma znaczenie w czasie polowania na jesiennego grubasa.

Warto wykorzystać sezon jesienny bo to najlepsza pora na spotkanie z dużym karpiem o którego czasem bywa trudno w sezonie. To właśnie teraz jest najmniejszy „ruch” nad wodą, panuje spokój, a to tylko sprzyja  połowom tych największych! Dlatego nie ma co siedzieć w domu tylko spakować odpowiednie rzeczy, grzejnik i ruszać po jesienne złoto!

IMG_2599