Karpiowe zmysły POLECANY

Data publikacji: 18 marca 2010, autor:

Istnieje wiele teorii jak i badań na temat karpiowych zmysłów. Nad wodami panują czasem wręcz niewiarygodne opowieści o możliwościach karpi do wyszukiwania pożywienia, czy namierzenia pokarmu naturalnego, czy też tego serwowanego przez nas karpiarzy… Jak tą wiedzę i czułe zmysły karpi wykorzystać by zwiększyć naszą efektywność i efektywność naszych przynęt nad wodą ..?

Swój artykuł oparłem na informacjach i opracowaniach japońskich badaczy, którzy prowadzą badania głównie na karpiach koi, które hodowane są w Japonii od lat i które biorą udział w licznych konkursach i wystawach jak i własnych doświadczeniach i obserwacjach prowadzonych w czasie zasiadek nad wodą.
Karp jest w stanie odbierać bodźce zapachowe w wodzie dzięki otworom zlokalizowanym w okolicach oczu na głowie. Bardzo łatwo je zlokalizować ponieważ na głowie karpia są widoczne dwa wgłębienia z otworami, przykryte skórą, jakby klapką. Są to bardzo czułe organy, które wypełniają bardzo pofałdowane zwoje skóry pokrytej komórkami czuciowymi, niezwykle wrażliwymi, które odbierają bodźce zapachowe…

Otwory czuciowe karpia zlokalizowane w okolicach oczu ryby

Otwory czuciowe karpia zlokalizowane w okolicach oczu ryby

Gdy ryba porusza się w toni wodnej, przez otwory czuciowe przepływa woda i dzięki temu karp może rejestrować zapachy, które napotyka na swojej drodze. Dzięki temu, iż otwory są dwa po dwóch stronach głowy, ryba jest w stanie zlokalizować z której strony pochodzi źródło zapachu jaki napotyka. Dzięki temu nasi ulubieńcy o wiele łatwiej lokalizują źródło potencjalnego pokarmu. Wspomniane otwory czuciowe mają jeszcze jedną istotną cechę, a mianowicie mają zdolność do rejestrowania aminokwasów. Ryba potrafi wychwycić nawet bardzo małe stężenie w wodzie aminokwasów, które wydziela naturalny pokarm karpi. W tym momencie pewnie wielu z Was jest zaskoczona, ale naturalny pokarm taki jak ochotka, ślimaki, małże (racicznica, szczeżuja), wydzielają do wody wolne aminokwasy, które karpie doskonale są w stanie wyczuć i w ten sposób namierzyć przysmaki, które tak uwielbiają i które są elementem ich codziennej diety. Ryby są też w stanie wyczuć aminokwasy wypłukiwane z kulek polanych różnego rodzaju dodatkami. Odpowiedni skład miksu również umożliwia przedostanie się substancji pokarmowych z wnętrza kulki do wody (również aminokwasy), które karp może zarejestrować. Dlatego właśnie w karpiowym światku panuje przekonanie, iż karpie czują wartość odżywczą kulek.

Naturalny pokarm Karpia

Naturalny pokarm Karpia

Naturalny pokarm Karpia

Naturalny pokarm Karpia

Jako karpiarze stosujemy kulki, kukurydzę, pellety- pokarm który również posiada zapach i jest bardzo kuszący dla karpia. W wyniku przeprowadzonych badań stwierdzono, iż zmysł węchu jest niesamowicie istotny dla ryb, ponieważ nawet kompletnie ślepy karp jest w stanie odnaleźć pokarm. Ma to duże znaczenie zwłaszcza w sytuacjach, gdzie ryby zamieszkują wody mętne o dużym zabarwieniu np. rzeki po przyborach wody itp. W czystych wodach ryby mogą dostrzec pokarm np. Kukurydzę, która jest bardzo widoczna. Jednak również i w czystej wodzie ryby wykorzystują zmysł powonienia by odnaleźć pokarm, lecz używają innego zmysłu by określić jego dokładne położenie– zmysłu smaku.

Różnica między zmysłem węchu i smaku jest bardzo subtelna. Generalnie zmysł węchu służy do rejestrowania nawet bardzo małego stężenia chemicznych czynników obecnych w wodzie natomiast zmysł smaku działa u karpia w chwili gdy ryba czegoś dotknie.
Ludzki zmysł smaku, to głównie organ służący do smakowania pokarmu ( i nie tylko…) jakim jest język. Karp nie posiada stricte języka, którym mógłby smakować napotkany pokarm, ba było by to w środowisku wodnym chyba nawet niewygodne dla ryb. Dlatego natura wyposażyła karpie w kubki smakowe zlokalizowane w wielu miejscach, głównie w obrębie głowy. Specjalnymi organami bardzo czułymi na smak są wąsy czuciowe karpia. Pozbawienie ryby tych organów w pewnych sytuacjach może wręcz prowadzić do śmierci głodowej spowodowanej nie możnością zlokalizowania pokarmu. Wąsiki czuciowe, to jednak nie jedyne miejsce, które posiada kubki smakowe. Wrażliwe na smak są również wargi karpia, pysk i wnętrze pyska, a także przednia część płetw piersiowych i brzusznych. Niektóre badania podają wręcz, iż całe podbrzusze ryby i boki również posiadają kubki smakowe.
Kubki smakowe są aktywowane w chwili gdy ryba wpłynie w obszar gdzie mocno wyczuwa pokarm. W momencie gdy karp pobiera porcję podłoża, czy też roślinności podwodnej kubki smakowe wkraczają do akcji i ryba podobnie jak my w momencie gdy dotykamy jakiś pokarm językiem, jest w stanie stwierdzić czy coś nadaje się do jedzenia, czy też nie.

 Doskonale widocznie wąsy czuciowe karpia, niezwykle czuły organ smakowy

Doskonale widocznie wąsy czuciowe karpia, niezwykle czuły organ smakowy

Należy zaznaczyć, iż zmysł smaku jest o wiele mniej wrażliwy niż zmysł węchu, lecz w pewnych sytuacjach jest równie ważny. Weźmy pod uwagę sytuację w której karp zamierza żerować na mulistym podłożu w poszukiwaniu ochotki. Muł jest bardzo specyficznym rodzajem podłoża, które posiada wyrazisty zapach własny, więc jak karp jest w stanie zlokalizować ochotkę zgrzebną w mule, czy też nasze kulki, które wpadły w warstwę mułu? Możliwe jest to właśnie dzięki kubkom smakowym zlokalizowanym jak wcześniej pisałem w obrębie głowy, pyska ale także spodu ryby. Dzięki temu iż ryba zanurza głowę w mule, czy też „osiada na dnie”, kubkami smakowymi jest w stanie wyczuć smak ochotki i miejsca gdzie stężenie smaku jest silniejsze, a tym samym oznacza większą koncentrację przepysznych ochotek które karpie uwielbiają.

W takich miejscach posiadających mocny zapach własny, karpie wykorzystują zmysł smaku

W takich miejscach posiadających mocny zapach własny, karpie wykorzystują zmysł smaku

Uwzględniając rybie zmysły musimy w naszej taktyce połowu uwzględnić dwie kwestie. Możemy łowić, używając przynęty, która mocno pachnie, a tym samym mocno oddziałuje na zmysł węchu karpia, który jest bardzo wrażliwy, albo też możemy używać przynęt z mniejszą dawką aromatów, ale które są atrakcyjne smakowo dla karpi…
W pierwszym przypadku chodzi głównie o taktykę w której wykorzystujemy kulki mocno zadipowane, pojedyncze, bez użycia dodatkowej zanęty, lub też stosujemy nęcenie punktowe z użyciem woreczków PVA , lub też The Method.
W taktyce pojedynczej kulki, smak przynęty jest bez znaczenia, czy też jej skład. W tej taktyce jest istotny tylko mocny zapach przynęty (ale nie przesadzony), który umożliwia rybie łatwe zlokalizowanie jego źródła i pobranie zaprezentowanej przynęty. Pamiętam, iż kiedyś były nawet dostępne kulki plastikowe produkowane przez firmę z Rybnika, które emitowały głównie zapach, a na które łowiono karpie z powodzeniem. Podobnie dziś, możemy nabyć plastikowa kukurydzę i zadipować ją w dowolny sposób, są również sztuczne orzechy tygrysie, pellet, białe robaki, wszystkim tym plastikowym przynętom możemy nadać indywidualny zapach mocząc je w różnego rodzaju atraktorach.
Taktyka ta wymaga jednak od nas dokonania wyboru odpowiedniego miejsca lokalizacji przynęty, która powinna znajdować się blisko żerowisk karpi, albo być usytuowana na drodze ich wędrówek. Taktykę tą najczęściej stosuje się na komercyjnych łowiskach gdzie populacja ryb jest duża, a sama woda jest niewielkich rozmiarów i nie wymagana jest duża porcja zanęty utrzymująca ryby w żerowisku, a gdzie dodatkowa zanęta może wręcz kusić mniejsze ryby, które agresywniej żerują i szybciej przemieszczają się w poszukiwani pokarmu. Również w czasie łowienia z marszu gdy nie chcemy nęcić ryb możemy użyć wspomnianej taktyki.

Stosując taktykę wykorzystującą zmysł powonienia karpia, musimy nadać przynęcie mocny zapach mocząc ją np. w atraktorach, czy też dipach

Stosując taktykę wykorzystującą zmysł powonienia karpia, musimy nadać przynęcie mocny zapach mocząc ją np. w atraktorach, czy też dipach

 Na dzikich wodach, lub tych na których presja wędkarska jest niewielka skłaniałbym się do stosowania pasty dla wzmocnienia sygnału zapachowego dla karpi… Użycie pasty nie wiąże się z koniecznością użycia mocnego stężenia aromatu w przynęcie, ale konsystencja pasty i jej rozpuszczalność w wodzie powoduje, iż atraktory i inne substancje pokarmowe bardzo szybko są uwalnianie do wody tworząc w okolicy przynęty atrakcyjną chmurę zapachową niezwykle kuszącą dla karpia. Pasta, którą oblepiamy kulki przynętowe, a którą możemy także oblepić ciężarek czy koszyk do Metody, możemy nabyć w niemal każdym sklepie wędkarskim lub wykonać samodzielnie. Temat wykorzystania pasty i komponowania to kolejny artykuł i nie będę opisywał tutaj wszystkich możliwości wykorzystania pasty, ale postaram się w tym miejscu podać kilka wskazówek jak wykonać pastę i jak ją dostosować do naszych potrzeb. W mieszance do wykonania pasty służącej do oblepienia przynęty staram się nie używać maczek roślinnych, ewentualnie wykorzystuje niewielki dodatek mączki kukurydzianej jako składnika wiążącego. Głównymi składnikami jakie wykorzystuje to różnego rodzaju mączki rybne, proteiny mleczne, koniecznie albumina, i dodatki w postaci ekstraktów jak GLM, ekstrakt ze squdia, proszek wątrobowy i inne. Ekstrakty te posiadają mocny smak i zapach i już przy niskich dozach są wyczuwalne dla ryb. Suche składniki możemy mieszać z jajkami tak jak w przypadku wyrabiania kulek, lub z wodą. Osobiście z racji tego, iż jednorazową porcję pasty wykonuję w niewielkiej ilości nie używam ani jajek, ani wody. Suche składniki nawilżam dodatkami typu Minamino z dodatkiem atraktora np. z sera z dodatków Dynamit Baits Liquid Atractant (mój ulubiony Mussel & Oyster). Dodatki te dodają naszej mieszance porcję aminokwasów doskonale rozpoznawalnych przez karpie, a atraktor nadaje mieszance określony zapach. Dzięki temu nasza pasta oblepiona wokół kulki przynętowej rozpuszczająca się w dosyć szybkim tempie, tworzy chmurę zapachową zawierającą aminokwasy wypłukiwane z pasty, a tym samym karp jest kuszony w podobny sposób jak oddziałuje na niego pokarm naturalny.

 

Kulki obtaczamy w paście, którą można zrobić samemu, lub dostępna jest w sklepach

Kulki obtaczamy w paście, którą można zrobić samemu, lub dostępna jest w sklepach

  Dzięki dodatkowi albuminy do naszej mieszanki służącej do przygotowania pasty możemy wpływać również na twardość wykonanej pasty, a tym samym możemy zabezpieczyć się przed rakami, czy też innymi drobnymi rybami. Jeśli chcemy mieć twardą powłokę wokół oblepionej kulki do wyrabianej pasty dodajemy białko kurze, albo albuminę. Po wyrobieniu mieszanki do odpowiedniej konsystencji i po oblepieniu kulki przynętowej, przygotowaną przynętę zanurzamy w gotującej wodzie. Jeśli zanurzymy tak oblepioną kulkę na kilka sekund utworzymy warstwę wierzchnią trudną do sforsowania- przez godzinę dwie- przez drobnicę. Jeśli natomiast potrzymamy w gotującej wodzie jeszcze dłużej naszą spreparowaną przynętę otrzymamy jeszcze bardziej twardą powłokę zewnętrzną która będzie w stanie oprzeć się przez chwilę rakom (te potwory i tak wszystko zjedzą) a która będzie mimo wszystko bardzo intensywnie pracować w wodze. Metodą prób i błędów dojdziemy do odpowiedniego składu mieszanki do wyrobu pasty i ewentualnie do regulowania jej twardości w zależności od aktualnych wymagań i warunków.
Dodam jeszcze, iż w okresie wiosennym taktyka z pastą przynosi świetne rezultaty właśnie dzięki swej rozpuszczalności i szybkości pracy nawet w zimnej wodzie.

     W przypadku gdy w naszej taktyce połowu chcemy wykorzystać oddziaływanie bardziej na zmysł smaku karpia musimy pamiętać by kulki były atrakcyjne smakowo dla ryb. Fakt ten ma duże znaczenie w przypadku gdy zamierzamy nęcić wcześniej łowisko większą ilością przynęty. W takim przypadku musimy uwzględnić fakt, iż karpie oprócz tego, iż będą w stanie wyczuć pokarm przy pomocy węchu (w przypadku nęcenia wstępnego nie możemy zapomnieć również o atrakcyjności zapachowej naszych kulek) to również będą się objadać tym czym zamierzamy nęcić. Jeśli w wyniku nęcenia zapach użyty w kulkach karpie będą utożsamiać z pożywnym posiłkiem i na dodatek łatwo dostępnym, to częste odjazdy mamy niemal pewne.
Jakich dodatków użyć w kulkach, aby naszym miśkom naprawdę smakowały nasze specjały? Odpowiedź jest wbrew pozorom dosyć prosta. Mączki rybne oraz dostępne na rynku różnego rodzaju ekstrakty GLM, proszek wątrobowy, ekstrakt z Craba, Squida itp. Mączki rybne, to produkty bardzo aromatyczne, które są bardzo smaczne i atrakcyjne dla karpi. Od wielu lat są wykorzystywane jako dodatek do produkcji kulek, baza do palletów, czy też granulatów karpiowych. Wystarczy sięgnąć pamięcią jaką furorę kilkanaście lat temu robił granulat pstrągowy na rynku wśród karpiarzy. Posiadam katalogi karpiowych firm z roku 1999, 2000, i opis granulatu pstrągowego wręcz powalał, magiczna przynęta, a w zasadzie produkt bogaty w tłuszcze i mączki rybne. Dziś też możemy się przekonać o skuteczności połączenia dużej ilości tłuszczu oraz maczki rybnej, wystarczy spojrzeć na Halibut Pellet, efekty mówią same za siebie. Jako ciekawostkę dodam, iż ochotka, naturalny pokarm karpia, posiada więcej kalorii niż np. śmietanka kremówka…już wiemy dlaczego karpie tak chętnie poszukują w mule ochotki…
Wymienione przeze mnie ekstrakty mimo małego dozowania wspaniale „profilują” naszą przynętę. Już dodatek 5-10 g, powoduje, iż nabiera ona określonego profilu smakowego i ma bardzo fajny zapach jak i smak (nie raz próbuje jak smakują kuleczki własnego wyrobu). Naprawdę, dodatki warte uwagi.
Maczki rybne oprócz atrakcyjnego smaku i zapachu mają jeszcze jedną zasadniczą zaletę- są stosunkowo kalorycznym dodatkiem. Karpie jak większość zwierząt kierują się instynktem naturalnym i preferują źródła pokarmu łatwo dostępnego, zdrowego, pożywnego, który mogą wykorzystać na budowę i wzrost, a który jest łatwo dostępny i nie wymaga dużych nakładów energetycznych. Podobnie w zasadzie zachowują się ludzie. Wystarczy postawić się przed wyborem – kawałek razowego chleba pełnoziarnistego z sałatą, szyneczką chudą, sok z warzyw czy hamburger z Mac’a i frytki. Wybór jest chyba oczywisty oczywisty, a dodatkowo to zawartość tłuszczu (potwierdzone naukowo) determinuje poziom smakowitości danego pokarmu. Podobnie mają Karpie. Preferują kaloryczny pokarm o odpowiednim poziomie tłuszczów i białka, dlatego bardzo chętnie połakomią się na kuleczki kaloryczne z duża ilością tłuszczu (olej rybny) czy też Halibut Pellet, które pozwolą zjeść rybie np. 20 kulek i poczuć uczucie sytości, niż zjeść 50 kulek mniej „odżywczych” i kalorycznych, czy też ubiegać się za ziarnami, które nie są tak kaloryczne… Odpowiednie odczucia czy też preferencje są zależne od pór roku i temperatury wody, ale to już inna historia. Dlatego stosując nęcenie wstępne, warto troszkę „przedozować” olej rybny w kulkach by karpie czuły kaloryczność kulek i utożsamiały ten rodzaj pokarmu jako łatwe źródło pożywienia, co na pewno sprawi, że chętnie będą po niego wracać. Należy pamiętać również, iż w czasie zasiadki musimy nęcić kulakami o mniejszej kaloryczności, a więc mniejszej dawce oleju rybnego – tłuszczu. Mniejsza ilość tłuszczu sprawi, iż karpie aby się nasycić zmuszone będą pobrać większa ilość kulek a tym samym zwiększy się prawdopodobieństwo, że trafią na naszą przynętę.
Godne uwagi jest również eksperymentowanie z połączeniem smaków/aromatów w kulkach na bazie mączek rybnych. Tak jak ludziom może się wydawać połączenie wędzonej makreli z dżemem truskawkowym jako coś obrzydliwego, tak kulki rybne z dodatkiem flavoru typu truskawka, czy też porzeczka może się okazać niezwykle łowną kombinacją. Z racji dużej presji wędkarskiej na naszych wodach a może też w związku z preferencjami smakowymi samych karpi takie połączenia są niezwykle atrakcyjne dla ryb, podobnie jak przynęta stricte ukierunkowana na „śmierdziucha”. Jeśli o śmierdziuchach mowa to firm Solar produkuje aromat o nazwie Sqiud and Octopus Koi Rearer który jest również legendarnym aromatem, a który powalił nie jednego karpiarza na kolana i sprawił, że nie jeden spory misiek zawitał na matę karpiową. Produkt godny polecenia. Kombinacji zapachowych może być tyle ile tylko przyniesie nam wyobraźnia, scopex- wątroba, crab -banan, małża- śliwka itp. itd. kwestia odpowiednich proporcji i preferencji karpi w danej wodzie, warto eksperymentować.
Odpowiednie połączenie smaku i zapachu naszej przynęty jest bardzo ważnym czynnikiem. Wykorzystując zachowania behawioralne ryb, nęcenie kulkami o odpowiednim składzie i atrakcyjności smakowej w połączeniu z odpowiednim profilem zapachowym z nieprzedozowaną ilością aromatu, może przynieść oszałamiające efekty i zaskoczyć nie jednego z nas. Dlatego dobór składników i aromatów musi być przemyślany.

Nęcenie wstępne dużą ilością zanęty emitującej duża ilość sygnałów dla karpi w postaci zapachu, aminokwasów wypłukujących się do wody i innych atrakcyjnych składników nie zawsze jest możliwe.
Jest jednak kilka sposobów by sprawić, iż nawet mała ilość zanęty sprawi „duże zamieszanie” w wodzie.
Jednym z takich sposobów jest zwiększenie powierzchni oddającej zapach czy też wydzielającej atrakcyjne sygnały dla karpi. Możemy zrobić to w prosty sposób zwiększając powierzchnię kulki, a najprostszą metodą jest posiekanie kulek. Jedna kulka wysyła mnie sygnałów niż ta sama kulak pocięta na 20 kawałków.

Siekane/pokruszone kulki do nęcenia

Siekane/pokruszone kulki do nęcenia

Wiele osób kruszy kulki zwłaszcza gdy chce szybko zwabić karpie w łowisko, gdy łowi z marszu, dlaczego..?? chyba już wszyscy, teraz rozumiemy dlaczego.
Kolejnym sposobem na zintensyfikowanie pracy kulek jest oblepienie ich pastą. Kilka kulek podrasowanych w ten sposób wiosną, albo późną jesienią to znakomita taktyka. Pasta bardzo szybko pracuje i tworzy wokół zawiesine która karpie doskonale są w stanie zlokalizować i której nie potrafią się oprzeć. Wystarczy zestaw z pojedynczą kulka garść kulek zanętowych oblepionych pastą i możemy czekać na branie karpia. Ten sposób nęcenia nie pozwoli karpiom się najeść, a pasta spełnia doskonale swoja rolę. W tej taktyce możemy użyć również kulek pop-up, zwłaszcza w kolorze fluo. Jaskrawa barwa i wyróżniająca „rzecz” na dnie często jest tym elementem który decyduje o pobraniu przynęty często z czystej ciekawości.

Gotowe kulki oblepione pastą, które szybko uwalniają atraktory do wody oraz inne dodatki

Gotowe kulki oblepione pastą, które szybko uwalniają atraktory do wody oraz inne dodatki

Jest jeszcze jeden sposób na wabienie karpi, a mianowicie zanęta sypka. W dobie specjalistycznych granulatów i pelletów coraz częściej traktowana po macoszemu zanęta sypka odchodzi do lamusa. Prawidłowe przygotowanie zanęty jest dosyć pracochłonne, wymaga odpowiedniej wiedzy i również musimy napracować się fizycznie żeby prawidłowo nawilżyć wszystkie składniki. Mimo tych pozornych wad, zanęta sypka ma niesamowite możliwości i z niesamowitą siłą wabi ryby. Dzięki swojej konsystencji którą możemy kształtować niemal dowolnie, a także możliwości aromatyzowania, zanęta sypka to wspaniały pomocnik w naszym łowieniu zwłaszcza gdy łowimy z marszu, gdy nie chcemy przenęcić łowiska, lub gdy startujemy w zawodach. Nawet niewielka porcja zanęty powoduje w wodzie ogromne „zamieszanie”, a jej frakcje mogą unosić się w toni wodnej od samego dan aż po samą powierzchnie. Jest to bardzo ważna zaleta, ale oprócz tego także nęcąc zanętą sypką możemy nie obawiać się o szybkie przenęcenie ryb.
Pamiętam moją czerwcową zasiadkę. Tydzień urlopu, kilogramy pachnących kulek, i nareszcie upragniony wyjazd. Po przybyciu na łowisko postanowiłem obławiać duże kępy zielska na otwartej wodzie zlokalizowane niedaleko śród-jeziornej wyspy. Miejsce niemal książkowe. Jeden zestaw umieszczałem na 3 m głębokości na płaskim dnie za stokiem który wychodził na 1,8 m głębokości, tuż przy „ścianie” moczarki, a drugi trafił na żwirowy „cycek”, głębokość 1,6 m, dno żwirowe pokryte racicznicą – marzenie karpiarza, miejsce dodatkowo otaczała roślinność podwodna. Miejsca zanęcone dosyć delikatnie na początek, po dwie garście kulek, dwie garście halibuta, trochę konopi z gotowaną kukurydzą i z pelletem Multiblend. Zestawy do wody i czekamy…i czekamy dwa dni, nic, trzy dni, nic… ?! Co jest myśle?? Faktycznie zmieniła się trochę pogoda, przechodzą niezbyt gwałtowne burze, ciśnienie się na pewno waha, ale wierzę tak bardzo w swoje miejsca, iż nie myślę nawet o zmianie ich na inne, zresztą nikt nie łowi. Od czasu do czasu tylko notujemy opuszczanie swingerów przez leszcze. W środę wieczorem siedzę i myślę co mogę zrobić by jednak skusić ewidentnie słabo żerujące karpie do brania. Po chwili zastanowienia wymyśliłem – zanęta sypka!

Zaparzony pellet z dodatkiem zanęty sypkiej

Zaparzony pellet z dodatkiem zanęty sypkiej

Zaparzyłem odrobinę pelletu Multiblend, do tego wsypałem wyżebrane resztki pinki i białych robaków od wędkarzy łowiących obok, troszkę kukurydzy z puszki i gotowe. Strzykawką porobiłem walce sprasowane (patent ze strzykawką i cuda jakie można nią robić to już materiał na artykuł) i do dzieła. Łódka, zestaw w dłoń, walce z zanęty w wiaderku. Kładę zestawy delikatnie na dnie z woreczkami PVA, wokół wrzucam po 10-12 walców z zanętą sypką. Ok godziny 18 wypływam i wrzucam wokół zestawów jeszcze po 10 walców z zanęty. Do 20 siedzę i przez lornetkę wypatruje oznak żerowania karpi, jednak bez rezultatów, od czasu do czasu pokazują się tylko leszcze i drobne rybki. Troszkę zrezygnowany biorę się za rozpalanie grilla. Koło 22 siedzimy z kolegami i delektujemy się smakiem ogóreczków, a tu na mojej lewej wędce słyszę pojedyncze pi Fox’a zmieniające się w potężny odjazd… Wskakujemy do łódki, szybki hol i 10,8 kg ląduje na macie.

Walce z zanęty sypkiej do nęcenia

Walce z zanęty sypkiej do nęcenia

Rano mam kolejny odjazd i kolejna dyszka z drugiego miejsca leży na macie. Dwie ryby to już nie przypadek, tym bardziej, że złowione z dwóch różnych miejsc. Kolega nie wytrzymuje i mówi „Mariusz daj trochę tych walców z zanęty”. Przychodzi wieczór i kolega również holuje karpia. Coś w tej zanęcie sypkiej musi jednak być śmiejemy się do siebie…
Jak widać czasem warto sięgać po niestandardowe rozwiązania bo dzięki nim możemy bezrybną wyprawę zmienić w wyprawę pełną brań a być może nawet złowimy rybę życia.

Karp zwabiony dzięki zastosowaniu zanęty sypkiej.

Karp zwabiony dzięki zastosowaniu zanęty sypkiej.

Dzięki poznaniu i zrozumieniu funkcjonowania karpiowych zmysłów możemy zwiększyć swoją skuteczność nad wodą i w świadomy sposób wykorzystywać wszystkie produkty oferowane nam przez rynek karpiowy. Istotą skutecznego łowienia jest podanie atrakcyjnej przynęty w łowisko, która na tyle będzie oddziaływać na karpiowe zmysły, iż ryba skusi się na nasz zestaw, a my będziemy mieli szansę na skuteczny, lub nieskuteczny hol. Jeśli nasza taktyka zakłada podanie małej ilości zanęty zastanówmy się w jaki sposób możemy zwiększyć jej atrakcyjność, zdolność wabienia itp. Pomoże nam w tym zwiększenie powierzchni pracy np. kulek poprzez ich pokruszenie, posiekanie, oblepienie pastą, czy też też użycie dodatkowo niewielkiej ilości sypkiej zanęty, która nie nasyci ryb, a którą możemy dopalić w dowolny sposób. Pamiętajmy też o produktach Amino. Osobiście polecam Nutramino, Multimino PCC firmy Nutrabatis, Atractamino SBS czy nowość DT Baits- DNA Fish Pro czy też aminokompleksy Jet Fish”a. Wszystkie wymienione „cuda”, to świetne dodatki, które posiadają duży potencjał w wabieniu karpi w okolice nęconego łowiska i wysyłają mocny sygnał pod tytułem „tu znajduje się wysokowartościowy pokarm- zjedz mnie”. W tej chwili niektórzy się zaśmieją ale na „bezrybiu” odrobina magicznego płynu może pomóc. Szczególnie polecam ww. dodatki w czasie systematycznego nęcenia wstępnego. Do kulek dodaje raczej płynne pokarmy wymienione powyżej, natomiast ilość aromatu ograniczam do niezbędnego minimum, które nada tylko odpowiedni profil zapachowy jaki chcę uzyskać. Karpie na pewno docenią tak wartościowe źródło pokarmu i chętnie będą powracały w łowisko by zjeść kolejną porcję smakowitych kulek, a o to nam właśnie chodzi.
Wykorzystujmy karpiowe zmysły na co dzień, na pewno przełoży się to na nasze karpiowe sukcesy. Połamania kijów i do zobaczenia nad wodą…