RYBNIK 2014 POLECANY

Data publikacji: 12 lutego 2014, autor:

Sezon 2014 mogę uznać za rozpoczęty!

Po paromiesięcznej przerwie w karpiowaniu, zdecydowałem się wziąć udział w „I Zimowych zawodach karpiowych Na zbiorniku Rybnik – Brama”. Zawody miały charakter towarzyski i były rozgrywane w terminie 06-09.02.2014 r.

Zimowe karpiowanie ma „to coś” w sobie jest wyjątkowe i pełne wrażeń. Wielu karpiarzy w tym okresie ogląda karpie tylko w filmach, na fotografiach, natomiast ja testuję sprzęt właśnie w tych ekstremalnych warunkach zdobywając nowe, bardzo cenne doświadczenia.

Zawody rozpoczynają się w czwartek, dlatego środę poświęcam na przygotowania do potyczki. Wiązanie przyponów, wymiana żyłek, wiązanie zestawów końcowych to żmudna i ciężka praca ale bardzo ważna gdyż często decyduje o sukcesie lub porażce i każdego to czeka przed nowym sezonem (czym szybciej tym lepiej) :). Wszystko jest zapięte na ostatni guzik , kurier dostarczył mi również nowe świeżutkie kuleczki o których jeszcze wspomnę w dalszej części :).

2 x 24 mm Big Water

2 x 24 mm Big Water

Na zbiorniku Rybnik łowię często więc wiem , jak kluczowym czynnikiem sprzyjającym żerowaniu dużych  karpi jest POGODA!! Zbiornik który ma niemal 500 ha powierzchni zawsze zaskakuje czymś nowym. Im gorzej tym lepiej! Deszcz, wichury, śnieg, to wszystko pobudza apetyt rybnickich karpi i właśnie w takich ekstremalnych warunkach brania są najlepsze, dlatego wybierając się nad zalew w „ładną pogodę” często nad brzegami słychać narzekanie na małą ilość brań! Cóż frycowe musi każdy zapłacić, również i ja przekonałem się o tym będąc na Rybniku bez ryby przez 2 lata.

Ok, dość gadania o zbiorniku przejdźmy do konkretów:

Czwartek godz. 8:00 – stanowiska rozmieszczone.

Startuje 12 osób – tylko członkowie Zabrzańskiego Teamu Karpiowego , co daje naprawdę bardzo dobry przedsmak rywalizacji.

W losowaniu przypada mi stanowisko nr 2, które na ten miesiąc , przy tych „niby” mrozach jest raczej średnią miejscówką ale walczyć trzeba 🙂

Postanowiłem sobie, że ten czterodniowy wypad poświęcę na przetestowanie w  kulki firmy
Bait Zone – BIG WATER!

Obrałem prostą taktykę opartą zastosowaniu jak najprostszych zestawów końcowych z użyciem dużej przynęty – kulkami minimum 2 x 24 mm.

Z doświadczenia wiem, że dodając 14mm lub 16 mm kuleczkę zaraz wbija się nam masa leszczy i cała wywózka jest do niczego.

Zestawy zmontowane – na lewym kiju 2 x 24mm  BIG WATER na zwykłym przyponie, bez żadnych d’rigow i innych wynalazków – po prostu klasyczny zestaw.

Drugi kij to natomiast pojedyncza kulka  24 mm BIG WATER  + druga kulka 20 mm również o tym samym smaku ale okrojoną nożem i nasączoną zwykłą Maggi :).

Dlaczego Maggi?? Łowiąc parę lat na tym zbiorniku wiem, że to odstrasza leszczyki które biorą tu nawet na 24 mm kulki, co jest niezwykle denerwujące i rujnuje taktykę. Zestawy wywożę odpowiednio  jeden na ok. 200 m, natomiast drugi na odległość 390 m… Tak, tak, dla niektórych to może szok ale taka jest cała prawda o łowieniu nad zalewem Rybnickim. Tutaj naprawdę daleko znaczy „do celu”.

Pierwsze godziny nie przynoszą brań i nikt na leżące 24 zestawy nie ma brania karpia, lecz łowione są tylko dwa leszcze. Nocka z Czwartku na piątek okazuje się naprawdę dosyć mroźna, a termometr pokazuje -8 stopni C… Ok godz. 20 więc zaczynam maszerować po stanowiskach bo mam przeczucie, że będzie się coś dziać.

Pierwszy pełnołuski

Pierwszy pełnołuski

O 21 „rolada” u mnie na lewym kiju, szybkie  zacięcie i ” siedzi”!! Zaczynam holować, zimno w palce jak diabli… po około 15 min z 200 metrów wyciągam pięknego karpia pełnołuskiego o wadze 9,800 kg który jest pierwszą punktowaną rybą zawodów. Okaz połakomił się na zestaw  2 x 24 mm kulki
Big Water dipowane w Maggi :.) hehe a jednak się nie myliłem!

Kij do wody i idziemy na grilla podyskutować z kolegami z Teamu…

W ciągu kolejnych trzech godzin brania nastąpiły u 3 kolegów czego największym efektem był karp 18.800 kg Matiego.

Rywalizacja zaczyna nabierać rumieńców. O drugiej  w nocy udaje się do namiotu z Matim obgadać połów, oglądamy fotki i już jesteśmy zadowoleni z połowu, a to dopiero pierwszy dzień zawodów. Mija niecała godzinka i nagle następuje potężny odjazd na moim prawym kiju!! Po zacięciu po prostu mam wrażenie, że na wędce mam ogromne sumisko…!! Ryba idzie bardzo ciężko i wiedziałem, że musi to być rybka 15+ na pewno!!! Zestaw był na 400 m i musiałem mocno się starać by żyłka nie przetarła się o podwodne zawady, jak również żeby walcząca ryba nie splątała zestawów moich kolegów obok. Bo 30 min walki wszystko jest jasne – to piękny karp! Waga wskazuje 20,50 kg!!! Jestem w szoku – pierwsza zasiadka w 2014 r. , całkowicie nowe przynęty i takie efekty!!!

Jest dwudziecha!

Jest dwudziecha!

Szybka sesja i ryba wraca do wody. Jest DWUDZIECHA!!!  Pełny szczęścia odpuszczam i zestawu już nie wywożę, widoczność we mgle była na poziomie 30 m, wiec nie miało to sensu.

W następnych dniach przyszło nagle ocieplenie i piękna pogoda, co jak pisałem wcześniej źle wróżyło, zwłaszcza mojemu stanowisku, wiedziałem że może być klapa z baniami, cieszyły mnie jednak dwie ryby złapane pierwszego dnia.

Piątek był popisem Łukasza, który pokazał jakim jest Fachowcem w tym co robi. Dwa odjazdy w przeciągu 10 min i 2 ryby na macie jednocześnie dały mu efekt w postacie pięknych okazów 15 i 17 kg. Doławiając w kolejnych dniach po sztuce zwyciężył z wynikiem 54 kg.

W zawodach udało mi się zdobyć trzecie miejsce z wynikiem 30.300 kg  oraz główną nagrodę za złowienie największej ryby zawodów – BIG FISH!

III Miejsce

III Miejsce

Myślę ,że kluczem do sukcesu było znikome nęcenie łowiska, stosowałem zaledwie 2-3 garście kukurydzy zmieszanej z rzepikiem i konopiom. Dodatkowo do każdego zestawu podawałem całe kulki w rozmiarze 24 mm ok.  5 sztuk na zestaw i całość lądowała na zestawie. Karpie są ospałe o tej porze roku więc szkoda by było przenęcić miejscówkę i pozwolić karpiom najeść się zanęty zostawiając tą decydująca kulkę na włosie nietkniętą ;-).

Z tego miejsca chcę podziękować Mariuszowi i Arkowi za podesłanie kuleczek i możliwość przetestowania ich jako pierwszy na tak pięknym i trudnym zbiorniku jakim jest Zalew Rybnik.

 

Big Fish

Big Fish

Co do mich odczuć: na pewno jakość kulasów daje pozytywne wrażenia, kulka najdłużej była w wodzie 36 godzin, a jej praca była wzorowa. Po wyciągnięciu z wody  wychodzi jej „środek” i nadal czuć wyraźny zapach oraz  słony smak, co jest kluczem do sukcesu!

Moim Zdaniem Nazwa BIG WATER powinna być zmieniona na BIG FISH !!

Pozdrawiam  Jonderko Tomasz ” BOMBEL”