Tajemnice żwirowni

Data publikacji: 19 września 2008, autor:

Zbiorniki pożwirowe, które licznie występują w miejscu mojego zamieszkania to wody, na których najczęściej organizuje moje zasiadki na karpia. Są to bardzo piękne i urokliwe wyrobiska, które darze wielki sentymentem oraz szacunkiem, gdyż nieraz uczyły mnie i moich kompanów pokory, lecz także często nas zachwycały i fascynowały tajemnicami, które w sobie kryją…
Polecam Wszystkim łowienie na tego typu zbiornikach i postaram się przekazać kilka wskazówek jak sobie radzić na tego typu zbiornikach.

Lokalizacja karpi

Możemy spotkać kilka typów wyrobisk pożwirowych różniących się od siebie metodą wydobywania złoża. Osobiście łowię na zbiornikach kilkudziesięcioletnich, które kopane były przy użyciu koparek samobieżnych. Jest to najbardziej nam przyjazny typ zbiornika gdyż tego typu wyrobiska będą posiadały bardzo zróżnicowane dno z występującymi licznie górkami podwodnymi, blatami, dużymi płyciznami oraz napotkamy na dnie różnego rodzaju podwodne „niespodzianki” takie jak zatopione wagoniki czy łyżki koparki, betonowe płyty, metalowe liny i inne elementy będące przedmiotami eksploatacyjnymi funkcjonującej żwirowni. Te elementy mogą być zarówno naszymi sprzymierzeńcami jak i drobnymi utrudnieniami, które dodadzą smaczek walce z pięknym karpiem. Występują również żwirownie, które były kopane przy użyciu pływających platform wydobywających piasek, ale to wody przeważnie bardzo głębokie bez urozmaiconej struktury dna, które omijam i nie będę się nad nimi rozwodził w tym artykule.

Typowy widok na wyrobisku pożwirowym

Typowy widok na wyrobisku pożwirowym

A więc gdzie możemy spotkać karpie na typowej starej żwirowni? Oczywiście ryby często będą przebywać w książkowych miejscach takich jak okolice wysp, trzcinowisk, zwisających nad wodę gałęzi, w pobliżu skupisk roślinności podwodnej miejsca jak najbardziej oczywiste i sprawdzone oraz lubiane przez karpie. Ryby również będą odwiedzały podwodne górki na stokach, których osadza się mnóstwo naturalnego pokarmu jak i zasiedlane są przez inne organizmy wodne będące pożywieniem karpi. Ale co w przypadku, gdy na naszej przypuśćmy 10 ha żwirowni jest 20 różnych górek, którą wybrać?
W swych poszukiwaniach staram się działać metodycznie typując najciekawsze i najatrakcyjniejsze miejsca przebywania naszych miśków. W wyborze miejsca uwzględniam podstawowe potrzeby karpia a więc- potrzeba bezpieczeństwa, dostępności pokarmu (wszyscy wiemy, jakie karpie i amury to żarłoki) no i sex- na szczęście ta potrzeba u karpi nie jest tak bardzo rozwinięta jak u karpiarza i występuję u ryb średnio raz do roku ;-)). Gdy staję na brzegu nowego zbiornika staram się najpierw spojrzeć na wodę typując najciekawsze partie zbiornika, w których potencjalnie mogą przebywać karpie. Po obserwacji woduje sprzęt pływający, mocuję echosondę i opływam wodę w poszukiwaniu żerowisk karpia. Zwracam uwagę na skupiska roślinności podwodnej, które zawsze są siedliskiem wszelkiej maści robaczków czy ślimaków, które karpie wręcz uwielbiają. Są to stołówki karpiowe, w których na pewno przebywają nasi wąsaci przyjaciele, ale są to również miejsca gdzie ryby czują się bezpiecznie i z których wyholowanie dużej sztuki jest trudnym zadaniem, ale jak najbardziej wykonalnym. Temat holu wśród roślin jest tak obszerny, iż wymagałby to kolejnego artykułu i nie będę się nad tym zbytnio rozwodził w tym momencie, ale wspomnę tylko, iż staram się łowiąc w roślinności stosować jak najlżejszy ciężarek umożliwiający zacięcie karpia i koniecznie musi być to ciężarek centryczny. Jeśli jednak nie jesteśmy przygotowani na łowienie w roślinności polecam poszukać miejsc w jej pobliżu. Ryby często patrolują skraje roślinności w poszukiwaniu pokarmu, więc warto to wykorzystać. Płynąc staram się odnaleźć wszelkie górki podwodne, które najczęściej obławiam i które często przynoszą dobre wyniki podczas zasiadki. Wszelkie wypłycenia na wodzie, które namierzę za pomocą echa oznaczam markerem typu H wyrzucając go za burtę. Po oznaczeniu punktu napływam na górkę z kilku stron dokładnie określając głębokość, a za pomocą stukadełka określam rodzaj dna, jaki znajduje się w potencjalnym łowisku. Pływając tak z echosondą musimy wytypować nasze łowiska i wybrać te, w których będziemy umieszczać nasze zestawy. Nie ma większego problemu, gdy znajdziemy 2-3 górki, czy ciekawe miejsca, bo możemy wszystkie obłowić przerzucając zestawy, co jakiś czas w inne, ale co w sytuacji, gdy odnajdziemy 4-8 górek?! Z doświadczenia wiem, iż nie na każdej górce żerują karpia, ryby mają swoje ulubione miejscówki a nawet obszary dna, w którym pobierają pokarm. Najdobitniej przekonała mnie o tym niedawna jesienna zasiadka, w której obławiałem właśnie jedną z górek. Najbardziej produktywny był tylko jeden zestaw, na który wyholowałem przez noc 11 karpi do 12 kilo natomiast na drugi zestaw miałem tylko 3 brania niewielkich, karpików do 4 kilo. Mimo iż zestawy nie były oddalone znacznie od siebie ryby preferowały dobitnie określony obszar dna, o czym z kolegą przekonaliśmy się również podczas późniejszych naszych wypraw. Jak ustalić, odnaleźć ten atrakcyjny kawałek dna?
Osobiście w poszukiwaniu tego atrakcyjnego miejsca stosuję bardzo prostą taktykę. Typuję miejsca w sposób, jaki opisałem, powyżej ale nie skupiam się tyle na łowieniu, lecz na obserwacji powierzchni wody. Najciekawsze miejsca wskażą nam same ryby, więc chcąc łowić skutecznie musimy uzbroić się w dobrą lornetkę. Jest to bardzo pomocny przedmiot w obserwacji wody, który zawsze powinien nam towarzyszyć podczas zasiadki. Lornetka bywa pomocna zwłaszcza w chwilach, gdy jest niespokojna woda, gdy mocno wieje i jest fala na zbiorniku, ponieważ w takich warunkach nie zawsze jesteśmy w stanie dostrzec spławy ryb i miejsca ich spektakularnych wyskoków nad wodę. Nie raz dzięki właśnie użyciu lornetki byłem w stanie dostrzec w czasie wietrznych warunków spław karpia (często dokładnie widać całą rybę) i przenieść zestaw w bardziej odpowiednie miejsce. Swoje obserwacje powinniśmy intensyfikować najbardziej o wschodzie i wieczorem, ponieważ przeważnie w tym czasie ryby będą najbardziej aktywne a woda spokojna i najłatwiej ustalić i napłynąć z echosonda na miejsca spławów. Przeważnie ryby wskażą nam swoje żerowiska same, musimy tylko się skupić na obserwacji wody i nauczyć się rozpoznawać spławy karpia czy amura, które ciężko pomylić ze spławami innych ryb. Nie jest to aż takie trudne, bo kiedyś spławy karpi obudziły!! mnie w nocy i gdy wyszedłem z namiotu nie mogłem się nadziwić jakie sztuki uniknęły konsumpcji przez przyjezdne „kormorany”.

Taktyka łowienia

Gdy już namierzymy miejsce spławów, wysondujemy dno, czas na zastosowanie jakiejś taktyki. Najlepszym sposobem o ile nie zrobiliśmy zbyt wielkiego szumu i zamieszania na wodzie jest umieszczenie woreczka PVA z porcją smakołyków w postaci pelletu, czy też kulek zalanych boosterem. Jest to również świetny sposób na szybkie łowienie z marszu, atrakcyjne skupisko pokarmu z nasza przynętą na wierzchu.

Woreczki PVA najlepszy sposób na szybkie łowienie w upatrzonych miejscówkach

Woreczki PVA najlepszy sposób na szybkie łowienie w upatrzonych miejscówkach

Najłatwiej jest wywieźć woreczki środkiem pływającym, ponieważ w ten sposób najłatwiej jest umieścić nasze zestawy w łowisku i powiem szczerze ten sposób preferuje, ponieważ nie sądzę, iż można inaczej tak dokładnie umieścić w łowisku nasze zestawy. Płoszenie karpi pływaniem to mit, ponton jest bardzo cichy i precyzyjny i wcale nie płoszy karpi. Pamiętam ciekawe zdarzenie sprzed 2 lat. Gdy w nocy wypłynąłem z zestawami po braniu pontonem, po położeniu zestawu włączyłem latarkę i spojrzałem na wodę. Pod pontonem pływało 4-5 karpi i dopiero światło latarki spowodowało, iż spokojnie odpłynęły, całe zamieszanie związane z napłynięciem i położeniem zestawu, nęceniu nie robiło na nich wrażenia. Punktowe nęcenie to bardzo dobry sposób na złowienie karpia słusznych rozmiarów i jest to bardzo fajną taktyką, ale wymagającą cierpliwości i pokory, dwóch cech w świecie karpiowym najbardziej pożądanych.

Wszystko czego nam trzeba do umieszczenia zestawów w łowisku.

Wszystko czego nam trzeba do umieszczenia zestawów w łowisku.

Szybkie rozpoznanie i łowienie

Czasem jednak mam ochotę się nałowić i nie koniecznie muszą to być same medalowe sztuki. Wtedy zmieniam swoją taktykę i stosuję nieco inne podejście. Jest to również świetna metoda na szybkie poznanie naszego łowiska.
W takim przypadku wybieram miejsce, z którego będę mógł obserwować jak największy obszar wody i z którego będę mógł łatwo dotrzeć z zestawami do wybranych miejsc.
Szukam podwodne górki czy też ciekawe struktury dna, wszelkie jego zmiany, miejsca gdzie styka się twarde podłoże z mulistym, okolice roślinności nawodnej czy podwodnej i staram się zanęcić te miejsca niewielką porcją zanęty i obławiam je za pomocą zestawu z metodą. To najprostszy sposób by zweryfikować miejsca żerowania karpi w naszym łowisku. Zanęta, jaką używam jest bardzo prosta, bo składa się z mieszanki ziaren – kukurydza, konopie, zanęty sypkiej oraz dodatkiem pelletu- np. Multiblendu. Wszystkie składniki mieszam ze sobą i powoli nawilżam do momentu aż osiągną konsystencję umożliwiającą skuteczne oblepienie koszyka. Jako przynęty używam ziarenka kukurydzy gotowanej, którą używam do nęcenia również, ziarenka kuku z puszki, 10 mm Halibut pellet Dynamit Baits oraz kawałek pianki pływającej. Ziarenko kukurydzy gotowanej używam jako „stopera”, ponieważ jest twarde i zawsze mam pewność, iż po rzucie na dowolną odległość nie zostanie rozerwane przez stoper na włosie, co często się dzieje w przypadku kukurydzy konserwowej. Takie połączenie przynęt jest bardzo atrakcyjne dla karpi i tworzy na dnie stojący słupek, któremu ryby nie są w stanie się oprzeć. W przypadku łowienia przy użyciu metody stosuję bardzo krótki przypon z plecionki długości 5-7 cm i haczyk nr 6. takim zestawem skutecznie możemy wyholować w wodzie bez zaczepów nawet 10 kilowego karpia.
Stosując taką właśnie taktykę szybko możemy ustalić na naszym łowisku miejsca gdzie prawdopodobnie będą żerowały również nieco większe karpie, które tak naprawdę wabią nas nad brzegi żwirowni a które wymagają nieco innego podejścia by dać się przechytrzyć.

Karpik na metodę

Karpik na metodę

Polowanie na „grubego zwierza”

Recepty na łowienie okazów nie znam, więc jej tu nie opiszę, ale chętnie opisze jak staram się namierzyć trochę większe sztuki.

W poszukiwanie karpiowej przynęty

Łowienie dużych Karpi wymaga nieco innego podejścia, ponieważ są to przeważnie sztuki z kilkunasto lub nawet kilkudziesięcioletnim doświadczeniem w poszukiwaniu pokarmu i omijaniu naszych zestawów, więc skuszenie ich do brania wymaga nieco zachodu i poświęcenia. Pierwszym etapem naszego polowania powinno być ustalenie bazy pokarmowej, jaką mają karpie w swoim podwodnym świecie. Jak to zrobić? Możemy uzbroić się w maskę i płetwy i zanurkować w naszym zbiorniku i poszukać na dnie i roślinach, co w swym menu codziennym mają nasi wąsaci przyjaciele. Bardzo skuteczny sposób zarówno namierzenia miejscówek okazów jak i pokarmu, jaki występuje w zbiorniku, ale realnie patrząc, niewielu jest takich zapaleńców żeby nurkować z butlą i zwiedzać cały zbiornik. Ja osobiście stosuję nieco inny sposób myślę, że równie skuteczny. Do ustalenia pokarmu, jaki jest pobierany przez ryby potrzebny nam są dwa składniki- średniej wielkości karp i worek karpiowy.

Pierwszy składnik potrzebny do zbadania bazy pokarmowej zbiornika..

Pierwszy składnik potrzebny do zbadania bazy pokarmowej zbiornika..

Składnik numer dwa- worek karpiowy i to co karp zazwyczaj zjada

Składnik numer dwa- worek karpiowy i to co karp zazwyczaj zjada

 

Przetrzymując złowionego karpia w worku karpiowym parę godzin często możemy się przekonać, co zazwyczaj w karpiowym menu dominuje i jaki pokarm ryby mają dostępny. Na tej podstawie możemy dostosować nasz skład miksu do danego zbiornika upodabniając nasze kulki do naturalnego pokarmu występującego w wodzie. Jak widać na fotografii karp po kilku godzinach wydalił z siebie sporo resztek zjedzonych skorupek raka i małży lub też racicznicy. Na tej podstawie możemy dodać do kulek ekstraktu GLM, mączek z raka czy też krewetkowych lub ze skorupiaków, albo też użyć jako atraktora zapachów typu Crab, Mussnel, lub Crayfish. Osobiście jestem zwolennikiem tworzenia miksów, które będą zbliżone do naturalnego pokarmu, bo tylko tak skomponowana mieszanka jest w stanie skutecznie konkurować z naturalnym pokarmem (o ile to w ogóle możliwe) i może przechytrzyć ostrożnego starego wąsacza i na tym się skupiam. Atraktory nie koniecznie przyniosą zamierzony skutek i czasem w zbyt dużym stężeniu mogą wręcz odstraszać duże sztuki. Dlatego dodatek odpowiednich komponentów może przynieść o wiele lepsze efekty.

 Odpowiednio doprawione kulki

Odpowiednio doprawione kulki

 Bardzo ważne! Metody ustalania bazy pokarmowej przetrzymując karpia w worku używamy tylko w razie konieczności i bardzo ostrożnie nie narażając karpia na zbyt duży stres. Pamiętajmy żeby ryba była przechowywana w worku jak najkrócej i w odpowiednich warunkach. Worek umieszczamy w miarę głębokiej wodzie min. 1m i dobrze natlenionej. Jeśli łowimy latem, gdy jest ciepło, przy brzegu mogą być niewystarczające warunki tlenowe do tego by ryba przeżyła- proszę miejmy to na uwadzę!

Kwestie pokarmu i kulek mamy rozważoną a teraz najważniejsza zasada. Żeby złowić wymarzonego Karpia musimy umieścić nasza przynętę w odpowiednim miejscu, bo jeśli zarzucimy nasze zestawy w przypadkowe miejsce, to nawet kulka z najlepszymi składnikami nie zapewni nam brania!

Wybór miejsca

Święty Grall każdego karpiarza- wieczne poszukiwanie miejsca, z którego nastąpi właśnie to branie życiowej ryby. Najtrudniejsza umiejętność, jaką musimy nabyć nad wodą, a która moim zdaniem wymaga posiadania intuicji, pewnego rodzaju szóstego zmysłu oraz szczęścia, które jest nieodzownym składnikiem każdego sukcesu to właśnie umiejętność hipotetycznego typowania potencjalnych tras wędrówek, lub żerowania Karpia. Oprócz tego musimy jeszcze znać zwyczaje karpi by móc przewidzieć, choć w części ich zachowania, co może tylko nam pomóc na łowisku w złowieniu Karpia w każdych warunkach i elastycznie reagować na zmieniające się warunki.
Hmm gdzie szukać Karpi? Powinniśmy znów się odnieść do zasad wspomnianych wcześniej, rozważyć główne potrzeby Karpia. Uważam, że dla dużego karpia najważniejsze jest bezpieczeństwo, z wiekiem bardzo pożądane i ważne i nawet przedkładane nad potrzebą zjedzenia łatwego kąska w niebezpiecznym miejscu. Dlatego swoje poszukiwania powinniśmy skupić na miejscach, które dają poczucie bezpieczeństwa dużym rybom.

Zestawy w wodzie czekamy na branie Pana Karpia

Zestawy w wodzie czekamy na branie Pana Karpia

„Kołki”

Jakie miejsca wybrać? Myślę, że w tym momencie może być trafne powiedzenie spiningistów – „Gdzie patyki, tam wyniki”. Podwodne karcze, zatopione drzewa, czy zatoka pełna powalonych drzew, stare zatopione pomosty wędkarskie to swoisty raj dla karpia- pełny pokarmu i bezpieczeństwa. Często wszelkie podwodne przeszkody oblepione są przez racicznicę i ślimaki lub też inne stworzenia, które są przysmakiem karpi i w takich miejscach możemy niemal być pewni, że pływa tutaj nie jeden bobasek słusznych rozmiarów. Miejsca bardzo proste do namierzenia, ale niezwykle trudne do obłowienia. Każda wydarta ryba z „kołków” to ogromny sukces, na który trzeba ciężko się napracować i nagłówkować, ponieważ hol karpia w takim miejscu to sport extremalny, ogromny zastrzyk adrenaliny, ale też moment, w którym musimy być skoncentrowani, ponieważ jeden mały błąd i pstrykkk po rybie! Nie chcę opisywać technik, czy zestawów w tym miejscu, bo to jednak temat rzeka, z którego można stworzyć okazałą pod względem ilości stron lekturę na zimowe wieczory. Powinniśmy zwrócić uwagę na kilka rzeczy łowiąc w takich trudnych miejscach. Po pierwsze przypon strzałowy z grubej żyłki mono odpornej na ścieranie grubości nawet 0,80 (są takie sznury na pranie), kij z zapasem mocy- myślę ze min. to 3 lbs, kołowrotek z płynną regulacją hamulca to absolutne podstawy, dobór pozostałych elementów zostawiam do wyboru każdemu indywidualnie w zależności, jakie zestawy preferują, linka główna mono czy plecionka (osobiście skłaniałbym się ku plecionce w takich miejscach, ponieważ zapewni nam lepszą kontrole nad holowaną rybą i lepsze czucie zachowania przeciwnika na końcu zestawu). Co do zestawu końcowego to starajmy się dobrać elementy w ten sposób by obciążenie po braniu po prostu się wczepiało z linki głównej i hol odbywał się bez dodatkowego obciążenia w postaci ciężarka, ułatwi nam to znacznie hol. W takim przypadku możemy zastosować typowy zestaw Safety, który powinniśmy skonstruować w ten sposób by gumkę „tail rubber” nie naciągać do samego końca zaczepu klipsa. Taki zabieg ułatwi wczepienie się obciążenia praktycznie tuż po braniu ryby umożliwiając nam rozpoczęcie walki bez dodatkowego balastu, który nie pozwala na szybkie podciągnięcie ryby do powierzchni czy odciągnięcie jej od zaczepów. Co do samych ciężarków to polecam te wykonane z kamienia, z racji tego ze sporo stracimy obciążeń starajmy się nie szkodzić naturze (ołów jest szkodliwy mimo iż powlekany plastikiem czy gumowymi otulinami czy czymkolwiek jeszcze) a dwa troszkę ciężarków potracimy więc żeby nie zbankrutować możemy stosować zwykłe kamienie oplecione kawałkiem plecionki i mocowane do klipsa. Tanio i naturalnie w 100%! Nie będę się zbytnio rozpisywał i tłumaczył, dlaczego tylko hol ze środka pływającego zwiększa nasze szanse na wyholowanie medalowej sztuki, ale myślę, że ta rzecz jest oczywista.

Namierzony Pan Karp

Namierzony Pan Karp

Roślinność

Chyba najczęściej wybierane miejsca zarówno przez Karpie jak i przez karpiarzy- okolice podwodnej lub też nawodnej roślinności. W przypadku poszukiwań dużych karpi wśród roślinności sprawa jest i prosta i trudna w zależności od występowania i ilości roślinności na danym zbiorniku. Jeśli na danym akwenie jest niewiele roślinności nawodnej czy też podwodnej lub też trzcinowisk, możemy być niemal pewnie, że w okolicy roślinności będą się kręcić Karpie. Dlaczego? Ponieważ skupiska roślin to naturalne siedliska ślimaczków, które ze smakiem zjadają określone gatunki zielonego pokarmu, dodatkowo roślinność budzi u karpia poczucie bezpieczeństwa- dwie główne potrzeby naszych wąsatych przyjaciół!
Zawsze starajmy się poszukać miejsc, które zapewnią spokój dużym rybom, nie zarzucajmy zestawów w okolice pierwszej napotkanej kępy ziela czy też trzcin. Ciekawymi miejscami będą na pewno nawet niewielkie zatoczki otoczone przez las trzciny, która sprawi, iż dostęp do wody od strony lądu będzie niemożliwy, kilka kęp grążeli do tego i mamy wymarzone miejsce do połowu. Spokojnie i zasobne w pokarm zapewne z ciepłą wodą, a więc można się najeść czy też odpocząć…jednym słowem idealne warunki dla Karpia.
Jednak najciekawszymi wodami, które osobiście lubię to żwirownie niezbyt głębokie do max. 4 m, z licznymi górkami podwodnymi płyciznami i porośnięte niemal całkowicie przez roślinność podwodną. Są to znakomite zbiorniki z kilku powodów. Po pierwsze znikoma konkurencja i przeszkadzanie w łowieniu przez innych wędkarzy, po prostu zbyt trudne łowisko dla przeciętnego wędkarza, który chce sobie porzucać „sprężyną” czy połowić na spławik. Dla mnie widok takiego zbiornika to coś wspaniałego, uwielbiam pływać pontonem wśród tej gęstwiny w poszukiwaniu wolnych miejsc od roślinności, „oczek wśród zielsku”, czystych „placków” jak mam w zwyczaju określać takie miejscówki idealne do położenia zestawu z kulką. Po drugie Karpie mają na takich łowiskach znakomite warunki, zielsko zapewnia im poczucie bezpieczeństwa, są w mniejszym stopniu na stres narażone i w związku z tym przyrosty też są odpowiednio większe plus mnóstwo naturalnego pokarmu i mamy akwen z dużym potencjałem, który może skrywać w sobie naprawdę okazałe Karpie. Po trzecie mała presja powoduje, iż karpie chętniej pobierają pokarm i brania są częstsze. Ponadto przy tak zarośniętym akwenie hol ze środka pływającego i szybka reakcja na branie umożliwia dopiero wylądowanie ryby. Więc takie trudne warunki pozwalają dożyć Karpiom sędziwego wieku i osiągnięcie pokaźnych rozmiarów co potem cieszy nas podczas sesji fotograficznej…

Dbajmy o ryby i ich dobrą kondycję!

Dbajmy o ryby i ich dobrą kondycję!

Więc jak się przygotować do łowienia na takiej trudnej wodzie i jak odnaleźć „wolne placki”? Zacznijmy od podstawowej rzeczy, jaką jest środek pływający bez niego nie wyobrażam sobie skutecznego łowienia. Przede wszystkim bezpieczny i mogący pomieścić dwie osoby. Dlaczego aż dwie, ponieważ podczas holu jedna osoba będzie musiała pomagać osobie holującej rybę wyplątywać żyłkę z zieleniny jaka się uwiesi na naszej lince głównej. Sprawa numer dwa- zestawy. W tej kwestii nie będę się rozpisywać, ponieważ zapewne każdy z nas ma swoje patenty i sposoby, które stosuje na takich zarośniętych łowiskach, a dwa to już powstało wystarczająco dużo artykułów na ten temat i każdy z nas zawsze może znaleźć w nich coś odpowiedniego dla siebie. Osobiście na takiej wodzie trzymam się kilku zasad. Ciężarki, jakie stosuje to ciężarki centryczne, zdecydowanie mniej zielska zbierają na sobie i o wiele łatwiej przechodzą pomiędzy roślinami. Staram się również stosować jak najlżejsze obciążenie, wystarczające do tego by zaciąć skutecznie karpia. Dodatkowo po braniu przytrzymuję lekko rybę i nie stoję z wędką na długi odjazd i walkę ryby. Branie, przytrzymanie krótkie, łódka i płyniemy do ryby. Dopiero dopływając w pobliże karpia i uwalniając żyłkę ze wszystkich roślin, jakie zapewne ją już oplatają rozpoczynamy hol.
Zostaje nam jeszcze jedna kwestia, jakie miejsca wybrać do umieszczenia zestawu. Po pierwsze wszystkie niewielkie nawet „wolne placki” nawet o średnicy 0,5m wśród roślinności mogą przynieść wymarzoną sztukę. W tego typu zbiornikach gdzie jest mnóstwo roślinności nie starajmy się oczyszczać dna z zielska, bo cały zabieg niekoniecznie ułatwi nam łowienie wręcz może budzić niepokój u ryb. Osobiście nie stosuje takiej metody, bo to kreowanie sztucznych miejsc pod zanętę, to moim zdaniem może zwabić co najwyżej średniej wielkości karpie. Skupmy się przede wszystkim na poszukiwaniu naturalnych miejsc, które są naturalną stołówką Karpia, bo tylko w takich miejscach ryby będą żerować mniej ostrożnie i szybciej skuszą się na podaną im na dnie przynętę. Żeby takie miejsca namierzyć musimy poświęcić sporo czasu na spokojnie opłynięcie wybranej partii zbiornika, ponieważ ciężko trafić na wolne od zielska miejsce, a w poszukiwaniach będziemy polegać tylko i wyłącznie na naszym wzroku, ewentualnie, gdy natrafimy na ciekawe miejsce możemy wspomóc się kamerą podwodną. Nie liczmy na echosondę, gdy ziele rośnie aż do samej powierzchni. Osobiście płynąc staram się szukać „korytarzy” wśród roślinności. Takie niby ścieżki z mniejszą ilością zielska to naturalne trasy wędrówek Karpi i płynąc wzdłuż takiej „dróżki” często napłyniemy właśnie na kawałek czystego dna z „odkurzoną” powierzchnią, na której często będziemy mogli dostrzec kawałki pokruszonych skorupek małży, ślimaków czy też nawet raka. Wtedy możemy być pewni, że to miejsce to stołówka Karpia i wspaniałe miejsce na położenie naszego zestawu.
Czasem trafimy na większe połacie czystego dna, ale z ostatnich moich doświadczeń wynika, iż nie są to najlepsze miejsca na połów Karpia. Owszem bardzo łatwo umieścić jest we wspomnianych miejscach zestaw, nawet można go wyrzucić z brzegu, ale zanim skusimy do brania konkretniejszą rybę może wiele wody w Wiśle upłynąć…. W przypadku takich miejsc zestawy umieszczam albo przy wylotach „korytarzy” wśród roślin, które prowadzą właśnie na ten czysty obszar na dnie albo szukam miejsca gdzie zaczynają pojawiać się pojedyncze rośliny, które sąsiadują bezpośrednio z większymi kępami zielska. W takich miejscach możliwe jest zaprezentowanie naszego zestawu w odpowiedni sposób, ale wymaga to pewnych starań. Zawsze w takich przypadkach zakładam na przypon siateczkę PVA wypełnioną pokruszonymi kulkami i pelletem, lub też wypełniam PVA stic mixem. Dodatkowo zabezpieczam grot haczyka pianką PSA, która nie dopuści do zaczepienia się roślin o grot haka, co mogłoby skutecznie wyeliminować możliwość pobrania/zassania przynęty przez Karpia.

Nęcenie

Kwestia nęcenia to zawsze najciekawszy temat, który chyba nas wszystkich najbardziej interesuje. W jaki sposób nęcić na żwirowniach? Nie podam jednoznacznej odpowiedzi, czy sposobu, który zapewni nam seryjne brania, bo takiego nie ma. Chciałbym zwrócić uwagę tylko na fakt, iż łowiąc w miejscach, które są przeważnie bogate w pokarm naturalny nie starajmy się wsypywać do wody tony żarcia, bo nie o to chodzi to raz, dwa nie musimy ściągać ryb z niewiadomo, jakich odległości, ponieważ te miejsca są często odwiedzane przez Karpie, kwestia tylko pory, kiedy zawitają na mały poczęstunek, więc nęcenie powinno być jak najbardziej punktowe. Garść pokruszonych kulek, garść całych odrobina pelletu i wystarczy. Skupmy się na prezentacji zestawu by przynęta zachowywała się naturalnie, a haczyk nie zaczepiał o żadne przedmioty na dnie- patyczki, rośliny itp. Polecam materiały PVA do nęcenia i uatrakcyjnienia okolic naszej przynęty, jest obecnie dostępny tak ogromny wachlarz smaków i zapachów wszelakich przynęt karpiowych, iż możemy zafundować rybom niemal każdy zapaszek, o jakim tylko pomyślimy i myślę, że czasem warto pokombinować, ponieważ Karp to smakosz i nigdy nie wiadomo, na co może się w danym momencie skusić. Pamiętajmy również, iż nienaturalne, nagłe skupisko dużej ilości pokarmu na dnie może wzbudzić u niektórych karpi podejrzenia i dlatego czasem lepiej zastosować zasadę- mniej niż za dużo.

Łowiąc nad każdym rodzajem zbiornika pamiętajmy, iż największą frajdą jest hol Karpia i właśnie po to jeździmy nad wodę. Dlatego apeluję żebyśmy dbali o nasze ryby i bezwzględnie stosowali maty karpiowe podczas odhaczania karpi, a w czasie sesji zawsze trzymajmy ryby nad matą żeby w razie upadku nic im się nie stało, stosujmy worki karpiowe, jeśli już musimy no i bezwzględnie niech zawsze towarzyszy nam zasada- ZŁÓW I WYPÓŚĆ! Są to bardzo ważne zasady, które pozwolą nam w przyszłości zmierzyć się z coraz większymi sztukami, a które często nad wodą są zapominane, co jest bardzo przykre i naganne. Oprócz nas za kilkanaście lat zapewne nasze dzieci będą też chciały zmierzyć się z jakimś konkretnym Karpiem, a czy do tego czasu cokolwiek będzie jeszcze pływać w naszych wodach to już zależy tylko od nas. Proszę nie zabierajmy, chociaż dużych Karpi i nie trzymajmy się tak kurczowo limitów ilościowych wyznaczonych na karpia, bo wciąż na naprawdę duże Karpie będziemy musieli jechać tysiące kilometrów za granice nad prywatne wody płacąc słone pieniądze za możliwość zmierzenia się z prawdziwym przeciwnikiem, który ma 3 a być może nawet 4 z przodu swej wagi, a przecież takie sztuki mogą też pływać w naszych wodach tylko musza mieć szansę dorosnąć do takich rozmiarów i nie znaleźć się na patelni po dorośnięciu do 40 cm!

Żwirownie, czyli zbiorniki powstałe po eksploatacji złoża piasku czy też żwiru, pomimo iż powstają w sztuczny sposób, potrafią zapewnić olbrzymią porcję doznań i emocji, oraz pozwolą zapomnieć, choć na chwilę, o zgiełku życia codziennego wśród „betonowych lasów” miast. Dlatego polecam łowienie w tych pięknych zbiornikach, ponieważ warunki, jakie stwarzają rybom do rozwoju są świetne i wszystkie z nich kryją wiele tajemnic, jakie każdy z nas na pewno chciałby odkryć. Odrobina starań i wysiłku i niejeden sen karpiarza może się ziścić nad tymi pięknymi wodami, czego sobie i Wam z całego serca życzę…